Szczotkowanie na sucho || Hit czy kit?


Ostatnio w sieci można zauważyć trend. Kobiety zwariowały na punkcie szczotkowania ciała na sucho. Przyznaję, że i ja zachęcona obiecującymi efektami, zakupiłam swoją prywatną szczotkę. Po drugiej ciąży moje ciało nie wygląda zbyt dobrze, a ja nie czując się dobrze sama ze sobą, dlatego też postanowiłam zaryzykować. Bo przecież zajęcie to nie jest zbyt wymagające. Ale od początku, czym jest szczotkowanie i jakie niesie ze sobą korzyści oraz czy tak naprawdę warte jest ono zachodu dowiecie się czytając tekst dalej.




Czym jest szczotkowanie ciała na sucho?

To nic innego jak jedna z wielu metod masażu ciała, która swe korzenie ma w Azji. Długo podchodziłam do tematu szczotkowania ciała i przyznaję, że wzbraniałam się jak tylko było to możliwe. Myślałam, że metoda ta przyniesie sporo bólu, a mój próg bólu jest bardzo niski i najzwyczajniej w świecie myślałam, że nie dam rady.

 

Jak wykonywać masaż na sucho?

Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w szczotkę z naturalnym włosiem. Masaż może zastąpić nam peeling więc dobrze sprawdzi się wykonywanie go przed kąpielą. Najlepiej też, gdy poświęcisz temu około 10 minut w ciągu dnia. Choć nie musisz masować się codziennie. Pamiętaj jedynie

o systematyczności i regularności 😉 Swój masaż należy rozpocząć od stóp, kierując się ku górze własnego ciała. Na załączonym obrazku zostały przedstawione kierunki ruchu szczotką.                                                                                                 

Jakich efektów możemy się spodziewać po szczotkowaniu?

Szukając informacji w Internecie na temat tej metody napotkałam się na kilka zalet, które przekonały mnie, aby spróbować swoich sił w tej przygodzie. Całkiem pokaźna lista plusów, przemawiających za tym, aby spróbować czyż nie? 😉

Do najczęściej wymienianych zalety zaliczyć możemy:


  • redukcja cellulitu
  • wygładzenie skóry
  • ujędrnienie skóry
  • nawilżenie skóry
  • pozbycie się martwego naskórka
  • relaks
  • zwalczanie problemu wrastających włosków
  • poprawa krążenia krwi
  • zmniejszenie obrzęków nóg
  • pomoc przy bólach stawów
  • przywrócenie zdrowego kolorytu skóry
  • stymulacja układu limfatycznego
  • przeciwdziałanie rozstępom 


Oczywiście do masażu na sucho istnieją też przeciwskazania, jakie?


  • Skóra podrażniona, ze stanami zapalnymi,
  • Trądzik, łuszczyca,
  • Świeże blizny, rany
  • Pieprzyki i znamiona, które omijamy podczas masażu,
  • Żylaki,
  • Poparzenia skórne

Nie zapominajmy również o prawidłowym utrzymaniu naszej szczotki w czystości. Wystarczy raz w tygodniu umyć ją pod bieżącą wodą z dodatkiem mydła lub żelu do twarzy (ja tak robię). Dobrze wypłukać i pozostawić do wyschnięcia włosiem do dołu.

Teraz czas na moje wrażenia po stosowaniu szczotki przez ostatni miesiąc!

Jak już wspominałam, zabierałam się za to jak przysłowiowa sójka. Miałam bardzo dużo obaw związanych z tym czy jest to bezbolesny proces. Otóż moi drodzy nie ma nic gorszego niż uprzedzenia! Szczotkowanie na sucho nie przysparza żadnego bólu. Jedynie na samym początku, gdy ciało nie jest przyzwyczajone, możemy czuć dyskomfort, ale z pewnością nie jest to ból. Z wymienionych przeze mnie korzyści daję gwarancję gładkości skóry już po pierwszym użyciu i to jest niesamowite. Podczas używania szczotki, można zauważyć jak skóra niemal od razu zaczyna ‘sypać się’.  Zamieniłam wszystkie swoje peelingi na szczotkę! Poprawa krążenia krwi to kolejne co obserwuję po systematycznym stosowaniu masażu na sucho. Kiedyś potrzebowałam wziąć kąpiel w niemalże wrzątku. Obecnie satysfakcjonuje mnie letnia woda i to bardzo. Mam też swoje przypuszczenia, że szczotkowanie okolic brzucha pomaga w bólach menstruacyjnych, ale to jeszcze do potwierdzenia 😉 Obecnie walczę z nadmiarem kilogramów, cellulitem oraz rozstępami na brzuchu po ciąży. Jednak sama szczotka tego problemu nie załatwi. Pamiętaj o aktywności fizycznej, odpowiednim nawodnieniu ciała i zbilansowanej diecie. Wykonując powyższe czynności wspomagam się szczotkowaniem ciała i muszę przyznać że po dwóch miesiącach efekty są widoczne (nie tylko dla mnie 😉) Na samym początku przez dwa tygodnie używałam szczotki niemalże codziennie, obecnie wykonuje masaż na sucho 3/4 razy w tygodniu 😊

 

Kto z was szczotkuje ciało i może podzielić się swoimi spostrzeżeniami? Daj znać w komentarzu!

Oak Tree Farm

W miniony weekend, wraz z przyjaciółmi i ich dziećmi podjechaliśmy wszyscy na farmę zwierząt niedaleko Nas. Śmieszna sprawa, że za pokazanie dziecku kury, świnki czy osła musiałam zapłacić. W Polsce takie atrakcje mamy na wyciągnięcie ręki. Na każdej wsi znajdziemy jeszcze kury, krowy czy inne zwierzęta gospodarcze. Ale jak się nie ma co się lubi to… Nie ubolewając dużo, bo majątku nie zapłaciłam, oprowadzę was po Oak Tree Farm, która znajduje się w Aldridge. 

Jeśli planujesz spędzić czas na świeżym powietrzu z dzieciakami już na wstępie zdradzę, że ta farma to idealne miejsce! Jak mówiłam, majątku nie straciłam, bo koszt wejściówki to jedyne 3£. Za tę kwotę otrzymujecie małe wiaderko z paszą by pociecha wasza mogła karmić zwierzęta 😊 Super sprawa! Kasa ulokowana jest w starej stodole. Tam też widnieją produkty do kupienia. Między innymi można było zabrać do domu świeże jaja, miody i drobne upominki typu kubeczki, poduszki czy breloczki. 

Wychodząc ze stodoły od razu napotykamy na pierwsze zwierzęta. Na środku stoi ogromna klatka, w której znajdują się ptaki oraz inne mniejsze klatki, gdzie pryebzwają różnej maści kury oraz paw. Ten ostatni zrobił na dzieciakach największe wrażenie. Szkoda tylko że nie rozłożył ogona Przechodząc dalej mamy spory kawałek powierzchni zagospodarowany by usiąść i odpocząć. Jest to tez idealne miejsce by urządzić sobie z rodziną piknik. Obok znajduje się sklepik, który zaopatrzy was w zimne i gorące napoje, przekąski oraz co najważniejsze lody! Zaraz obok jest plac zabaw, gdzie dzieci mogą korzystać do woli. A Ty zyskujesz chwilę spokoju 😊 Potrzebujesz odsapnąć znacznie dłużej? Na posesji rozstawione są dmuchane zamki. Koszt takiej imprezy to 5£ i dzieciak może szaleć przez cały dzień. Jest też opcja 30 minut za 3£ 😉 





Wychodząc ze strefy relaksu naszym oczom ukazują się zagrody i klatki ze zwierzętami. Wszystko jest tak przemyślanie rozmieszczone, aby móc spokojnie spacerować i podziwiać zwierzęta.  Spotkamy tutaj między innymi konie, owce, kozy, świnie, strusia. Ponadto są też w oddzielonej strefie różne opierzone zwierzaczki. Jedyne co w moim odczuciu było nie do przyjęcia to fakt, że zwierzęta znajdowały się na odsłoniętym słońcu. Co prawda, w każdej zagrodzie była buda/domek dla czworonoga, lecz niemniej jednak przy takim upale jaki towarzyszył nam podczas zwiedzania farmy, przydałoby się więcej cienia. 


Zwierzętom nie brakowało ani jedzenia ani też wody. Każde miało dużo przestrzeni w zagrodzie by móc swobodnie się poruszać. Łucji i jej przyjaciołom wycieczka do Oak Tree Farm bardzo się podobała. Ja sama jestem pozytywnie zaskoczona miejscem i okolicą. Brakowało mi takich wiejskich klimatów w naszym mieszczańskim życiu na wyspie. Jak wspominałam, śmiać mi się troszeczkę chciało, że takie „atrakcje” dla dzieci w UK nie są na porządku dziennym. No ale jaki kraj taki … 😊 Pozostawiam Wam kilka kadrów z naszej wycieczki. 





Cała farma znajduje się z dala od cywilizacji. Aby do niej dotrzeć należy wyjechać z miasta Aldridge i kierować się ulicą położoną między polami. Z okna samochodu można było podziwiać spokojną naturę. Widoki zapierały dech w piersi i chwilowo poczułam się jak w Polsce. Dookoła pola i łąki rozpościerające się tak daleko, że nie sposób było objąć tego wzrokiem. W oddali można było dostrzec konie i niewiele domków jakieś wioski. Uwierzcie mi, z utęsknieniem, chłonęłam całą sobą zapach tego powietrza. Jeśli ktoś z Was zastanawia się czy warto poświęcić kilka godzin by odwiedzić tę farmę i jednocześnie oferując swojemu dziecku bliskie obcowanie z prawdziwym wiejskim życiem to z pewnością warto!

Moje propozycje prezentów z okazji Dnia Babci i Dziadka

Dziś post, który być może, pomoże niejednemu z was zdecydować się na wyjątkowy prezent dla Babci czy Dziadka z okazji ich nadchodzącego święta. Jestem osobą, która lubi celebrować takie okazje. Czy są ku temu konkretne powody, czy nie, uważam, że przyjemnie jest sprezentować coś wyjątkowego bliskiej osobie, na której nam zależy. 

Zrobiłam małe rozeznanie. Postanowiłam, że zbiorę wszystkie przykładowe propozycje w jednym poście i przedstawię wam moje typy.

 

Kwiaty

Na co dzień mieszkamy w Anglii, co już wiecie. Nie zawsze tak jest, że w dniu, w którym nasi bliscy obchodzą swoje święto, możemy być razem z nimi. Dlatego staram się podczas takich chwil pamiętać o tych, którzy zostali w Polsce. W ubiegłym roku wysłałyśmy z Łucją bukiety kwiatów dla jej babci i prababci. Jakie to szczęście, że ulubiona kwiaciarnia znajduje się blisko mieszkania mojej Babci ;) Kwiaty zawsze się sprawdzają, i ktoś może pomyśli, że są oklepane. Może i tak, ale wiem, ile dla mojej Babci znaczył bukiet przesłany w takiej formie. Uważam, że to świetny prezent i sprawdzi się nie tylko z okazji święta dziadków. 

 

Zestaw miodów 

To zestaw idealny na każdą okazję! W PASIEKA SADOWSKICH znajdziesz bogatą ofertę. Nawet nie wiedziałam, że są takie połączenia smakowe. Miód cytrynowy, miód malinowy, miód imbirowy czy z orzechami laskowymi, który smakuje podobnie jak najpopularniejsze "masło czekoladowe". To tylko niewielka namiastka tego co możesz znaleźć w ofercie sklepu. Obsługa klienta również jest na wysokim poziomie. Bardzo rzetelni. Dołączą do zamówienia krótki liścik, jeśli tylko o niego poprosisz. W opcjach dostawy możesz wyrzucić paragon i bezpośrednio nadać do osoby, którą masz chęć obdarować słodkim upominkiem. 



Fotoksiążka czy fotokalendarz

Zatrzymanie chwil jest czymś bezcennym. Zamknięcie wyjątkowego wydarzenia w małym kadrze to pamiątka na długie lata. Obecnie modne są fotoksiążki. Stare albumy to już chyba wspomnienie minionych lat. Ubolewam nad tym, że w moim domu nie ma jeszcze ani jednej takiej książki, ale wiem, że Dziadkom może sprawić wiele radości. Będą mieli co wspominać, Jeśli obawiasz się, że fotoksiążka szybko zagości na dnie szuflady i zostanie zapomniana, z pomocą przychodzi kalendarz ścienny. Obdarowana osoba będzie spoglądać na niego przynajmniej raz w ciągu dnia (pod warunkiem, że powiesi go na ścianie a nie wrzuci do komody :D).





Na stronie COLORAND znajdziesz szeroką ofertę kalendarzy i fotoksiążek. Przesyłki do paczkomatów są expressowe.Obecnie trwa promocja darmowej dostawy do każdego zamówienia powyżej 49zl. Edycja szablonów nie jest skomplikowana. Wszystko z łatwością można ogarnąć w wybranym dla siebie stylu.

 

Książka do przechowywania wspomnień

To chyba absolutny hit! Tę książkę znalazłam w necie podczas szukania własnych inspiracji. OPOWIEDZ MI BABCIU to książka, w której można zapisywać własne wspomnienia. Taki pamiętnik. Kto z was pamięta podwórkowe Złote Myśli? Ta książka jest stworzona na ich wzór. Starannie dobrane pytania pozwolą na zachowanie cennych wydarzeń z życia babci. Jest również miejsce na dodanie starych fotografii z kufra babci.  Gdy książka zostanie już wypełniona, będzie cennym pamiętnikiem dla całej rodziny. Jest również wersja OPOWIEDZ MI DZIADKU. Obydwa egzemplarze możecie zakupić na stronie MOI DZIADKOWIE.

 


Mam nadzieję, że moje pomysły przypadną Wam do gustu i być może skusicie się na którąś z wymienionych przeze mnie propozycji.

Jestem również ciekawa, jakie Wy planujecie prezenty z okazji Dnia Babci i Dziadka. Koniecznie zostaw komentarz :)




*Zdjęcia pochodzą bezpośrednio ze stron, które Wam linkuję


8 POSTANOWIEŃ NA 2021 ROK!


 


Początek roku to czas, kiedy większość z nas zaczyna tworzyć noworoczne postanowienia 

lub są one tworzone przy końcówce starego roku, tak by wejść w nowe z energią i czystą głową. W moim przypadku nigdy nie stawiam sobie zbyt wygórowanych wymagań, ponieważ życie i tak pisze własne scenariusze. 

I tak reasumując, w ubiegłym roku chciałam pojechać w miejsca, które zapierają mi dech w piersi. za każdym razem, gdy spoglądam na zdjęcia w sieci. Rok 2020 miał pokrzyżował wszystkie moje plany. Z zaplanowanych podróży odbyłam jedynie dwie do Polski, które niemniej jednak równie mnie cieszyły zważywszy na fakt, iż mogłam spotkać się z bliskimi.

Wracając do noworocznych postanowień, to co dla jednych jest celem osiągalnym, innym może wydawać się zbyt wygórowane lub też niedorzeczne. 


 Ale każdy mierzy swoją miarą, pamiętaj!

 

Choć rok 2021 będzie dla nas wyjątkowy i przewrotny spisałam na kartce kilka bardzo przyziemnych celów, które mam nadzieję zrealizować w ciągu najbliższych 52 tygodni.



  1. Natural look paznokci

To pierwszy i w ostatnim czasie najbardziej zaprzątają moją głowę temat. Za każdym razem, gdy spoglądam na swoje paznokcie, mam wrażenie, że ktoś dokleił mi je od innej osoby. Może niektórym wydawać się to niemożliwe. Gdy zaczęłam pracować jako stylistka paznokci, zawsze brakowało mi czasu by zadbać o swoje dłonie. Przeważnie chodziłam z jedną ręką, na której paznokcie były starannie wykonane, a drugą pozostawiamy bez opieki. Sami możecie sobie wyobrazić jak wtedy wyglądała. W końcu przestałam nakładać na nie hybrydy czy żele i postawiłam na natural look.

Już kiedyś pisałam, że dłonie są wizytówką kobiety i to niepodważalna racja. Przy fizycznej pracy ciężko jest utrzymać je w nienagannym stanie. Ten rok będzie wyjątkowy dla moich dłoni. Jestem w stanie kupić wszelkie dostępne środki do ich pielęgnacji. Peelingi, maseczki, kremy, oliwki, odżywki lub wcierki – jeśli jesteś skora coś mi polecić, koniecznie daj znać w komentarzu pod tym postem. Dodam, że podczas sytuacji stresowych obgryzam wszystkie skórki dookoła paznokci, gdy nie występują na nich żadne stylizacje żelowe/hybrydowe 😐 Także i na tej płaszczyźnie będę walczyć.



2.              Urlop z prawdziwego zdarzenia

Zapowiedziałam Staremu, że jedyne o czym marzę, gdy granice ponownie zostaną otwarte, to tygodniowe wakacje z drinkiem z palemką przy plaży. Cierpię na niedobór witaminy D. Mimo iż miałam w ubiegłych latach wolne od pracy, to nie można było tego nazwać typowymi wakacjami. Przeważnie każdą wolną chwilę spędzaliśmy w Polsce. W tym roku potrzebuję odpoczynku, gdzie będę mogła naładować swoje baterie. Bo ten kto mieszka poza Polską wie, że urlop tam, to nie urlop 😉 A druga sprawa to taka, że nie przypominam sobie bym w ostatnich latach gdzieś wyjeżdżała (UK – PL/PL – UK się nie liczy) Wakacje All Inclusive to już w ogóle dla mnie czarna magia. Chyba nie umiałabym się tam zachować :D

 

Chciałabym nadchodzące święta Bożego Narodzenia spędzić w Polsce. To moje, kolejne postanowienie w nadchodzącym roku. 



3.               Spędzić Święta Bożego Narodzenia w Polsce

Kolejny rok za mną. W lipcu będą 4 lata, odkąd wyjechałam do Anglii. Od tego czasu każde wspomniane święta spędzaliśmy w gronie rodzinnym Starego oraz z przyjaciółmi, których tutaj mamy. I chciałoby się już tak najzwyczajniej w świecie, wrócić do rodzinnych stron w świątecznym klimacie, gdzie Babcia lepi pierogi oraz uszka dla całej armii. W pierwszy dzień świąt zrobiliśmy nalot na jej małe mieszkanie, które tętniło życiem.,. 

Liczę w głębi serca, że Covid nie pokrzyżuje naszych planów i ostatnie trzy tygodnie tego roku spędzimy właśnie w Polsce. 

 

Kurczę miało być przyziemnie a zrobiło się nieco abstrakcyjnie, biorąc pod uwagę wydarzenia ostatniego roku i ostatnich dni …. Nadzieja i wiara umierają ostatnie, a ja wierzę, że w końcu całe to zamieszanie się skończy i będziemy mogli cieszyć się normalnością.



4.              Sprzęty kuchenne, które mogłyby ułatwić moje funkcjonowanie w tym obszarze

Osoby, które obserwują mnie wiedzą, że jestem kulinarnym amatorem. Od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi zakup robota planetarnego, który wspomoże moje kulinarne poczynania. Wyciskarka wolnoobrotowa to już bardziej moje widzimisię. Ci z was, którzy obserwują moje konto na Instagramie wiedzą, że lubię soki, przeciery oraz koktajle owocowe i owocowo – warzywne. Taki sprzęt może być strzałem w dziesiątkę. A nuż widelec Łucja przekona się do tak przygotowanych soków. 



5.               Systematyczność w blogowaniu

Z tym bywa u mnie różnie! Są miesiące, gdzie publikuję jak szalona. Są też momenty wielkiej ciszy. Minimum 3 wpisy miesięcznie, to postanowienie na ten rok. Będę walczyć z odkładaniem wszystkiego na ostatnią chwilę. Nie pytajcie, ile tematów jest zapisanych w kopii zapasowej i nigdy nie opublikowanych na tym blogu. Wstyd mi przed samą sobą, bo blogowanie sprawia mi wiele radości. 



6.              Praca nad sobą

Zawsze staram się być lepszą wersją siebie choć czasem może wychodzić mi to pokracznie. Cierpliwość, asertywność i wyrozumiałość – biorę Was w tym roku pod lupę. Choć nad tą pierwszą cechą pracuję od kilku miesięcy. Wydaje mi się, że idzie mi coraz to lepiej. 



7.               Nauka języków

To, że mieszkam w Anglii nie znaczy, że posługuje się swobodnie językiem angielskim. Na co dzień dojdę do porozumienia z obcokrajowcem, bo tego też wymaga ode mnie moja praca. Unikam konwersacji w języku angielskim jak ognia. A akcent rodowitych anglików przyprawia mnie o siódme poty, bo ich akcent jest dla mnie czymś kosmicznym. Chciałabym w tym roku zacząć sama załatwiać swoje sprawy w banku/urzędzie czy ośrodku zdrowia i przestać być w tym temacie zależna od Starego. Sprawdzone sposoby nauki języka dla ograniczonych czasowo mile widziane 😉



8.              Nadrobić zaległości książkowe

W ostatnim roku nabyłam kilka ciekawych pozycji, które w połowie porzuciłam lub których, poza tytułem, nie przeczytałam. Zdecydowanie brakuje mi czasu dla siebie. Literatura wzbogaca słownictwo oraz poprawia pamięć z czym u mnie ostatnio jest krucho. To może zaowocować w pracy nad blogowaniem, co z kolei jest również na liście tegorocznych postanowień. 

 2021 jestem na Ciebie gotowa!

 

A jak u Ciebie z listą postanowień noworocznych? Jest już gotowa, czy raczej nie zaprzątasz sobie tym głowy i stawiasz na spontaniczność oraz to co przyniesie los?


Szybka i tania metamorfoza kominka

Mieszkanie, w którym przyszło założyć Nam swoje gniazdo na angielskiej ziemi, w salonie posiada kominek. Kolorystyka tego przedmiotu nie spodobała mi się od samego początku i w sumie żałuję, że nie wzięłam się za jego przemianę, kiedy nasz flat był remontowany i przygotowywany pod przeprowadzkę. Może wtedy zorientowałabym się, że jest on łatwy do demontażu i po prostu wywaliłabym go na śmietnik, zyskując miejsce na wymarzoną kanapę. Ktoś z was pewnie pomyśli sobie - to czemu nie zrobisz tego teraz? Cóż w salonie, jak i w całym mieszkaniu, mamy carpety (dywany). Pod kominkiem brakuje tego elementu. Dokupowanie i docinanie w miejsce dziury dywanu, malowanie kawałka ściany na którym wisi kominek to dodatkowe koszty i przede wszystkim czas i wysiłek. Bo przecież musiałabym cały pokój malować :P Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. I do jego obecności zdążyłam się już przyzwyczaić. Jedyne co mi w nim przeszkadzało to ciemny kolor nie pasujący do reszty przedmiotów w salonie. Zabierałam się za jego przemalowanie zbyt długo. Ale w końcu nastał weekend, gdzie powiedziałam sobie, że musze koniecznie to zrobić. Bo jak nie dziś to, kiedy? :>
Do całej metamorfozy potrzebowałam

Farbę, wałek, korytko, papier ścierny, szpachlę do drewna, troszkę czasu, cierpliwości oraz małej pomocy sąsiadki.

Kominek przykręcony jest do ściany na 4 śruby, które przy pomocy wkrętarki szybko odkręciłam. Drewnianą część przetarłam papierem ściernym a małe ubytki w blacie potraktowałam szpachlą do drewna. Gdy ta wyschła wyrównałam powierzchnię średniej gradacji papierem ściernym. Oczyściłam z kurzu kominek i zabrałam się za jego malowanie. Pokryłam go 3 warstwami farby. Poczekałam aż wyschnie i poprosiłam Starego o pomoc w jego zamontowaniu. 

Wcześniej nie mieliśmy podłączonego go do prądu, tak też tym razem postanowiliśmy, że dam mu nowe życie w całości. Poza zmianą koloru Nasz kominek będzie rozświetlał Nam długie wieczory spędzane w salonie. Przyznaję, że całość wygląda uroczo. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona. Taka mała zmiana, a w salonie zrobiło się jaśniej i czyściej. Aż chętniej patrzę w stronę, gdzie kominek wisi.

Angielskie budownictwo ma to do siebie, że w każdym domu czy flacie możemy spotkać kominki. Oczywiście nie wiem, jak jest w tych które budowane są obecnie, ale z pewnością stare domy czy mieszkania posiadają taki gadżet w salonie. Czy jest to rzecz zbędna czy potrzebna o tym rozwodzić się nie będę. Ale przyznać muszę, że jakiś urok w sobie te kominki posiadają. 

PS. Mieszkanie nie jest jeszcze Naszą własnością, ale gdy tylko zdecydujemy się na jego wykup to z pewnością, zrobimy, jak i przyda się temu miejscu gruntowny remont - taki od podstaw. 

Na dole moja córka prezentuje Wam jak kominek wyglądał do dnia dzisiejszego - Daj znać w komentarzu co myślisz o tej metamorfozie wykonanej bardzo niskim kosztem :)


instagram @karellauk

Copyright © Karella