Koszmarny Karolek || Nasza opinia

Choć bohater znany jest już czytelnikom od prawie 30 lat to ja mam przyjemność poznać się z nim dopiero teraz 😬

Nasze pierwsze spotkanie z tak niepoprawną książka. 🙊 Tak, dobrze czytacie Koszmarny Karolek to książka, w której wzorce do naśladowania dla dzieci nie występują. Mamy tutaj opowiadanie o bardzo niesfornym chłopców w wieku szkolnym 😂 Można by wnioskować, że to co się dzieje w tej książce to jakieś jedno wielkie nieporozumienie 🤪 Nawet dóbr imion bohaterów nie jest przypadkowy. Jeśli jeszcze nie znacie to koniecznie Sami musicie poznać perypetie Koszmarnego Karolka i jego bandy: Wrednej Wandzi, Jędzowatej Jadzi czy Doskonałego Damiana... 😂

'Koszmarny Karolek i napad na bank' to zbiór czterech opowiadań, w których tytułowy bohater zaskakuje pomysłowością. Mamy tutaj przepełnioną po brzegi żartami, dobrym humorem i zaskakującymi zwrotami akcji świetną pozycje dla starszych dzieci! Zachowanie jakie prezentuje Karolek pozostawia wiele do życzenia, ale czy to powód by przekreślić książkę? Skądże! 

W części, którą mialam okazję przeczytać  Koszmarny Karolek ma fantazje by stać sie obrzydliwie bogatym. Bo jak sam zauważył 'doskonale wydaje pieniądze ale fatalnie idzie mi ich zarabianie' i ten fakt jest dość mocno niesprawiedliwy w ocenie chłopca. Czy Wredna Wandzie pokrzyżuje mu te plany?

Historia głównego bohatera odbiega od kanonu spotykanego w literaturze dziecięcej. Ale czy jest w tym coś złego? 

Absolutnie nie! Dzieci są różne i różnie reagują w danych momentach i sytuacjach. Nikt nie jest taki sam i nie ma takiego samego odbioru rzeczywistości. A książkę należy traktować z przymrużeniem oka. Ubawiłam się podczas tej lektury ☺️

Poleciła bym ją dla rozluźnienia i odwrócenia swojej uwagi od codzienności ☺️


Wydawnictwo: Znak

Bujaczek/leżaczek firmy MamaRoo

Długo nie zastanawiałam się nad zakupem tego gadżetu, gdy tylko o nim usłyszałam i poczytałam więcej w Internecie. Od razu stwierdziłam, że chcę go mieć. Koszt nowego bujaczka naginał domowy budżet. Tym bardziej, że mogłoby zdarzyć się tak, że Młody nie chciałby w nim siedzieć a wtedy to kaplica. Więc poszukałam używanego. Do brzegu! Od 3 miesięcy mamy i stosujemy codziennie. 

Nie ma dnia, by Rysiek nie spędzał w nim czasu. MamaRoo pomaga  w spokoju wykonać domowe obowiązki. Przy pomocy zasilania sam buja dziecko dzięki czemu mam wolne ręce, co jest ważne żeby np. posprzątać, ugotować czy nawet skorzystać z toalety. Dziecko siedząc w leżaczku/bujaczku ma możliwości obserwowania i poznawania otoczenia. Rysiek najbardziej lubi tryb jazdy samochodowej i efekt dźwiękowy imitujący deszcz. Momentalnie uspokaja się, gdy jest taka konieczność. Bywają też takie dni, że syn mój zalicza w nim swoją drzemkę🙈 

Co charakteryzuje ten innowacyjny sprzęt? 

✔️Posiada pięć ruchów bujania > jazda samochodem, kangur, huśtawka, kołyska i fala

✔️Pięć stopni prędkości

✔️Kołysze się w górę i w dół oraz na boki

✔️Regulacja głośności dźwięków

✔️Można wybrać jeden z pięciu dźwięków natury lub odtwarzać ulubione piosenki, podłączając odtwarzacz MP3

✔️Odchylany fotelik, który pozwala ustawić siedzisko w dowolnym położeniu, całkowicie je położyć lub uzyskać pozycję siedzącą

✔️Dwustronne sensoryczne zabawki o okrągłym kształcie

✔️Zapinana na zamek tapicerka, która nadaje się do prania w pralce.

✔️Pięć wzorów tapicerki to wyboru

✔️Posiada pasy by zapiąć w nim dziecko

✔️Możliwość dokupienia dodatkowej wkładki

✔️Zasilanie - zasilacz sieciowy. 

Wyznaję zasadę - nie przyzwyczaić do noszenia - nie wyobrażam sobie mieć  związane ręce w ciągu dnia, noszeniem dziecka przez większość czasu w  ramionach. Ten bujaczek daje mi swobodę podczas opieki nad synem i wykonywaniem czynności dnia codziennego. Jedynym minusem jest krótki kabel zasilający i fakt, że służy jedynie do uzyskania przez bombelki 9kg. Czy polecam? Z czystym sumieniem - tak! Ale przed zakupem warto rozejrzeć się za używanym 😉


Oak Tree Farm

W miniony weekend, wraz z przyjaciółmi i ich dziećmi podjechaliśmy wszyscy na farmę zwierząt niedaleko Nas. Śmieszna sprawa, że za pokazanie dziecku kury, świnki czy osła musiałam zapłacić. W Polsce takie atrakcje mamy na wyciągnięcie ręki. Na każdej wsi znajdziemy jeszcze kury, krowy czy inne zwierzęta gospodarcze. Ale jak się nie ma co się lubi to… Nie ubolewając dużo, bo majątku nie zapłaciłam, oprowadzę was po Oak Tree Farm, która znajduje się w Aldridge. 

Jeśli planujesz spędzić czas na świeżym powietrzu z dzieciakami już na wstępie zdradzę, że ta farma to idealne miejsce! Jak mówiłam, majątku nie straciłam, bo koszt wejściówki to jedyne 3£. Za tę kwotę otrzymujecie małe wiaderko z paszą by pociecha wasza mogła karmić zwierzęta 😊 Super sprawa! Kasa ulokowana jest w starej stodole. Tam też widnieją produkty do kupienia. Między innymi można było zabrać do domu świeże jaja, miody i drobne upominki typu kubeczki, poduszki czy breloczki. 

Wychodząc ze stodoły od razu napotykamy na pierwsze zwierzęta. Na środku stoi ogromna klatka, w której znajdują się ptaki oraz inne mniejsze klatki, gdzie pryebzwają różnej maści kury oraz paw. Ten ostatni zrobił na dzieciakach największe wrażenie. Szkoda tylko że nie rozłożył ogona Przechodząc dalej mamy spory kawałek powierzchni zagospodarowany by usiąść i odpocząć. Jest to tez idealne miejsce by urządzić sobie z rodziną piknik. Obok znajduje się sklepik, który zaopatrzy was w zimne i gorące napoje, przekąski oraz co najważniejsze lody! Zaraz obok jest plac zabaw, gdzie dzieci mogą korzystać do woli. A Ty zyskujesz chwilę spokoju 😊 Potrzebujesz odsapnąć znacznie dłużej? Na posesji rozstawione są dmuchane zamki. Koszt takiej imprezy to 5£ i dzieciak może szaleć przez cały dzień. Jest też opcja 30 minut za 3£ 😉 





Wychodząc ze strefy relaksu naszym oczom ukazują się zagrody i klatki ze zwierzętami. Wszystko jest tak przemyślanie rozmieszczone, aby móc spokojnie spacerować i podziwiać zwierzęta.  Spotkamy tutaj między innymi konie, owce, kozy, świnie, strusia. Ponadto są też w oddzielonej strefie różne opierzone zwierzaczki. Jedyne co w moim odczuciu było nie do przyjęcia to fakt, że zwierzęta znajdowały się na odsłoniętym słońcu. Co prawda, w każdej zagrodzie była buda/domek dla czworonoga, lecz niemniej jednak przy takim upale jaki towarzyszył nam podczas zwiedzania farmy, przydałoby się więcej cienia. 


Zwierzętom nie brakowało ani jedzenia ani też wody. Każde miało dużo przestrzeni w zagrodzie by móc swobodnie się poruszać. Łucji i jej przyjaciołom wycieczka do Oak Tree Farm bardzo się podobała. Ja sama jestem pozytywnie zaskoczona miejscem i okolicą. Brakowało mi takich wiejskich klimatów w naszym mieszczańskim życiu na wyspie. Jak wspominałam, śmiać mi się troszeczkę chciało, że takie „atrakcje” dla dzieci w UK nie są na porządku dziennym. No ale jaki kraj taki … 😊 Pozostawiam Wam kilka kadrów z naszej wycieczki. 





Cała farma znajduje się z dala od cywilizacji. Aby do niej dotrzeć należy wyjechać z miasta Aldridge i kierować się ulicą położoną między polami. Z okna samochodu można było podziwiać spokojną naturę. Widoki zapierały dech w piersi i chwilowo poczułam się jak w Polsce. Dookoła pola i łąki rozpościerające się tak daleko, że nie sposób było objąć tego wzrokiem. W oddali można było dostrzec konie i niewiele domków jakieś wioski. Uwierzcie mi, z utęsknieniem, chłonęłam całą sobą zapach tego powietrza. Jeśli ktoś z Was zastanawia się czy warto poświęcić kilka godzin by odwiedzić tę farmę i jednocześnie oferując swojemu dziecku bliskie obcowanie z prawdziwym wiejskim życiem to z pewnością warto!

Porozmawiajmy o EMOCJACH || Gra planszowa

Wprowadzenie dziecka w świat emocji bywa czasami bardzo kłopotliwe. Niekiedy wręcz nie wiemy w jaki sposób daną emocję wytłumaczyć. Inne potrafią nieźle nas, samych dorosłych, wprowadzić w zakłopotanie. 

Łucja ma obecnie 6 lat i zauważyłam od jakiegoś czasu, że ma problem z werbalizacją tego co akurat doświadcza wewnątrz siebie. Dodatkowym problemem w nazewnictwie emocji jest fakt, że posługuje się dwoma językami i gubi się lub też jej zasób słów w danym języku jest po prostu ubogi. 

Ale temat dwujęzyczności odłóżmy na inny czas. Wracając do uczuć, jak wspominałam córka ma czasami problem z nazwaniem tego jak się w danym momencie czuję. I nie mówię tu o smutku czy radości. Jest szereg innych emocji, których doświadczamy w codziennym życiu i które dzięki wydawnictwu Kukuryku możemy wyjaśnić w łatwy i przyjemny sposób naszym dzieciom. Gra edukacyjna Emocje jest z nami od pewnego czasu i chętnie obydwie z córką po nią sięgamy.

EMOCJE to gra dla dzieci, które ukończyły 7 rok życia. Tak na opakowaniu podaje producent, ale jesteśmy przykładem, że młodsze dzieci również sprostają. Jest to pozycja, która pozwala na wprowadzenie i zaznajomienie dziecka ze światem emocji jakie towarzyszą nam w życiu codziennym

W solidnie wykonanym opakowaniu znajdują się:

  • duża plansza z puzzli, 
  • 102 karty z zadaniami, 
  • 16 okrągłych tafelków, 
  • duża kostka,
  • pionki do gry,
  • instrukcja,

Tutaj chciałabym dodać, że forma stworzenia planszy z puzzli bardzo przypadła mi do gustu. Elementy są duże, kolorowe i trwałe. W końcu nie ma problemu z planszą, która po wielokrotnym użytkowaniu rozdziera się w miejscu zgięcia. Także, dla wydawnictwa duży plus za taką formę rozwiązania. A ponadto to dodatkowy element zabawy ;)

O CO CHODZI W TEJ GRZE?

Zasady są bardzo proste, w rozgrywce może brać udział od 2 do 4 osób. Choć jeśli dysponujecie większą ilością pionków (z innej gry) możecie do zabawy zaprosić więcej osób ;) Po ułożeniu planszy z puzzli rozkładamy okrągłe karty z emocjami po jednej stronie planszy a po drugiej układamy karty z zadaniami. Ustawiamy odpowiednią ilość pionków na polu start i możemy zaczynać zabawę. Celem gry jest oczywiście przejście całej planszy i dostanie się na metę. Ale nie jest to takie proste! Na planszy znajdują się pola, na których zatrzymaniu należy podjąć odpowiednie działanie.


Jak sama nazwa wskazuje, pozycja ta jest związana z emocjami. Pozwala w łatwy i nienachalny sposób oswoić dziecko w temacie. Wprowadza do rozmowy o uczuciach pomagając nazwać je i utożsamić z tym co przeżywamy na co dzień. Gra składa się z kart zadań, które są realnymi historyjkami pozwalającymi zrozumieć dzieciom, mechanizm powstawania pewnych zachowań. Dostosowane do wieku gracza. Emocje pozwalają na nawiązanie dialogu z pociechą, ułatwiają jej otwarcie się przed rodzicem. I to właśnie jest najpiękniejsze w tej grze! Dzięki niej rozmowa z córką staje się łatwiejsza. Łucja podczas rozgrywki chętnie opowiada o tym co w duszy jej gra. Gdy dostaje zadanie rozwija swoje myśli i czasami galopuje daleko poza temat związany z zasadami. Ale dzięki temu możemy się bliżej poznać a córka ma możliwość wygadania się. Poruszamy wtedy więcej tematów. Czasami ciężko cokolwiek wyciągnąć mi z córki, pytana Jak było w szkole? rzuca zdawkowe Fajnie lub Nic i temat się urywa. Wtedy z pomocą przychodzą EMOCJE, wyciągam tę grę a podczas zadań Łucja sama opowiada o tym co wydarzyło się w szkole i jakie miała przygody ;) 

Karty z zadaniami można wykorzystać poza grą – są napisane w prosty sposób i zrozumiały dla dziecka. Dodatkowym atutem są zawarte przykłady, pozwalające dziecku przybliżyć temat. Z czystym sumieniem polecam i zachęcam do nabycia gry wydawnictwa Kukuryku. 

„Porozmawiajmy sobie o emocjach. Tak na wesoło, ale też na poważnie. Złość, radość, niepokój, gniew, smutek, miłość… To one nami rządzą. Czasami potrafimy je ujarzmić, a czasami dajemy się im ponieść.

Ważne, abyśmy je poznali i umieli o nich rozmawiać. Może dzięki temu uda się kiedyś wyjść z trudnej życiowej sytuacji. Gra EMOCJE to świetna pomoc w poznaniu siebie i swojego otoczenia. Trochę zabawy i trochę… psychologii dla każdego, dla dziecka i dorosłego.”

Dasz się ponieść emocjom i wejdziesz do gry?

Dzień dziecka || Prezenty dla starszaka

Jeśli szukasz pomysłu na atrakcyjny prezent dla starszaka to świetnie trafiłeś, mam dla Ciebie trzy propozycje, którymi nie pogardzi żadne dziecko, bez względu na jego płeć. Opisane w dzisiejszym wpisie przedmioty, są w naszym domu od kilku miesięcy. Przetestowane przez Łucję, sprawdzone przez nas. To coś co polecamy z czystym sumieniem każdemu. Oto 3 pomysły na prezent z okazji dnia dziecka, który nie szybko trafi do lamusa. Przedział cenowy jest bardzo rozbieżny, lecz myślę, że każdy znajdzie coś na swoją kieszeń ;)

INTERAKTYWNY GLOBUS 

Zacznę od grubego i ciężkiego kalibru. Zabawka interaktywna, która bawi i uczy! Zajmuje pociechę na długi czas pozwalając odkryć jak wspaniały i różnorodny jest nasz świat. Dzięki wbudowanym funkcjom dziecko może oddać się zabawie poprzez różnego rodzaju gry edukacyjne. Wmontowana monitor powywala na wyświetlenie różnych treści edukacyjnych. Mogą to być opisy kontynentów, liczby ludności danego kraju, informacje związane z fauną i florą i wiele innych. Dołączone do oprogramowania gry pozwalają na sprawdzenie swoich indywidualnych umiejętności lub na niewielką rywalizację w parze z przyjacielem. Zdaję sobie sprawę, że jest to inwestycja naciągająca rodzicielski portfel, ale wg mnie warto. Choć chętnie zapłaciłabym za niego znacznie mniej :) Łucja otrzymała ten globus w prezencie gwiazdkowym zrobił na niej wrażenie na chwilę. Dopiero gdy skończyła lat 6 zaczęła żywo się nim interesować. Z pewnością jej chwilowa niechęć wywołana była barierą językową. Stety lub też nie, globus ten jest zaprogramowany jedynie w angielskiej wersji językowej. Dla mnie to duży plus, biorąc pod uwagę w jakim otoczeniu przyszło nam mieszkać ;)



KARALUCH

Szukasz sposobu by poćwiczyć z dzieckiem refleks? W takim razie nie może zabraknąć w waszym domu tej gry! Łucja wypatrzyła ją w reklamie i na okrągło o niej mówiła. Przy każdej okazji dyskretnie zaznaczała jak bardzo marzy o Karaluchu. Na samym początku sceptycznie podchodziłam do jej zakupu. Gra zręcznościowa ćwicząca refleks i spostrzegawczość. Uczy planowania i przewidywania. Zadaniem graczy jest manewrowanie sztućcami w taki sposób, aby bardzo ruchliwy karaluch znalazł się w potrzasku.  Przeznaczona dla kilku graczy, aczkolwiek w naszym przypadku Łucja często trenuje solo, by, jak to ona powtarza, być mistrzem i wygrywać z przeciwnikami. Pozycja zajmie na długie godziny i co najważniejsze nie zawsze do jej rozgrywki potrzeba dorosłych! Dzieci 4+ świetnie poradzą sobie z opanowaniem jej zasad. Frajdy natomiast przyniesie dla każdego. My ze Starym też przepadliśmy ;) Warto dodać, że jakość produktu jest bardzo dobra, solidnie wykonana. 




WIELKA KSIĘGA UCZUĆ

Jest to książka autorstwa Grzegorza Kasdepke, w której zebrano zabawne przygody Naszych bohaterów. Nauczycielka przedszkola pani Miłka wraz z teatralnym pajacykiem próbują zjednać sobie grupę przedszkolaków, których mały czytelnik polubi od razu! W „Wielkiej księdze uczuć” znajdziemy historie o tęsknocie, wstydzie, pogardzie, zazdrości, miłości, nienawiści, uczciwości, szacunku, odwadze, współczuciu, strachu, poczuciu winy, a także o tym, skąd się biorą dzieci. To idealny wstęp by wprowadzić nasze dzieci w rozmowę o uczuciach. O tych dobrych oraz tych złych. Na końcu każdego opowiadania znajdują się praktyczne rady dla dzieci i dorosłych. Dzięki tej książce żadne uczucia i wartości nie będą młodemu czytelnikowi straszne. A nieznane dotychczas emocje zostaną w łatwy i przyjazny sposób oswojone oraz nazwane.



Daj znać, czy obdarowujecie dzieci w tym dniu i przede wszystkim jakie pomysły siedzą Wam w głowie 😊


Wyprawka dla dziecka || Totalny minimalizm

I stało się! Po 6 latach znów zawitałam do świata niemowlęcych ubranek, akcesoriów oraz artykułów do pielęgnacji i higieny. Potocznie rzecz biorąc - wsadziłam się znowu w pieluchy :D Kolejny raz stanęłam przed zadaniem skompletowania wyprawki dla przyszłego dziecka.

Czy ten raz pozwolił mi na świadome dokonanie wyborów czy dałam upust matczynej wyobraźni?

O czym warto pamiętać i czego się wystrzegać podczas kupowania artykułów dla niemowląt, które jeszcze nie przyszły na świat? Dzisiaj pokażę Ci kilka wyznaczników, którymi kierowałam się podczas kompletowania wyprawki dla naszego dziecka. Doświadczenie nauczyło mnie co było zbędne a co konieczne i czego na przykład mi brakowało podczas bycia mamą ten pierwszy raz. I pamiętaj to są jedynie moje przemyślenia i doświadczenia.

 


UMIAR

Zacząć chyba należy od tego, że przez te sześć lat bycia mamą nauczyłam się już tego, że nadmiar jedynie szkodzi :D Ileż ja miałam ubrań i rzeczy, które dostałam po dzieciach swoich sióstr czy innych znajomych. Zalegające w szafie niemowlęce śpioszki aż prosiły się o założenie, lecz w większości nigdy nie ujrzały światła dziennego. Przede wszystkim i we wszystkim ważny jest umiar! Nie zapominajmy, że dzieci rosną a ubrania i przedmioty posłużą nam bardzo krótko. No i kolejna kwestia wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Sklepy stacjonarne czy online posiadają bogatą ofertę a na przedmiot nie każą sobie długo czekać. Gdy nam czegoś zabraknie, po prostu to dokupimy. Tym sposobem zaoszczędzimy zbędnego wydatku na przedmiot czy ubiór, który nie zostanie przez nas wykorzystany.

 

ŚWIADOMOŚĆ

Nie jestem osobą, która kupuje by ładnie wyglądało - wiadomo jak już zaopatrywać się w przedmioty to takie które cieszą nasze oko i było schludnie. Ale nie należę do tego grona, które po prostu kupują by dziecko cudnie wyglądało na zdjęciach, idealnie prezentowało się podczas rodzinnych spotkań czy na placu zabaw nie mogło się uwalić piachem po same uszy ;)

Nie zapominajmy o tym, że noworodki nie niszczą ani nie brudzą ubrań - zdecydowanie wystarczy kilka par bez zbędnego wyrzucania pieniędzy w błoto. Daleka jestem od kupowania dzieciom butów czy ubrań z markowym logo. Najzwyczajniej w świecie mija mi się to z celem, a kasę wolę wydać na coś co posłuży potomstwu na dłużej niż - dwa miesiące leżenia w szafie (bo przeważnie po tylu trzeba zmieniać maluchowi garderobę). Wszystko zależy od tego na czym wam zależy oczywiście ;)

 

DRUGIE ŻYCIE

Jak dobrze wiecie Internet to kopalnia wiedzy i pomysłów, dlatego podczas szukania przedmiotów najlepiej najpierw sprawdzić czy ktoś, aby nie chce danej rzeczy się pozbyć. I tutaj konieczne jest wyłączenie wewnętrznej niechęci kupowania czegokolwiek przez Internet. Należę do osób, które muszą sprawdzić, przetestować, potrząsnąć, obrócić, powąchać i nie wiem co jeszcze przed dokonaniem zakupu. Ale siłą rzeczy w Anglii nauczyłam się korzystać z grupy sprzedażowej na FB. To tam szukam najpierw nim udam się do sklepu by wydać kupę kasy za coś co świadomie wiem, że przyda się jedynie kilka tygodni czy miesięcy.

Jeśli w jakiś sposób masz zahamowania by kupować używane rzeczy/przedmioty od obcych osób zawsze pozostaje opcja by popytać wśród rodziny lub najbliższych przyjaciół czy aby przypadkiem nie chcą czegoś sprzedać lub pożyczyć.

Zatem przejdźmy do sedna - w co zaopatrzyłam swoje przyszłe dziecko?

Tym razem chcąc przygotować się porządnie i konkretnie bez zbędnego wydawania pieniędzy, zaczęłam kompletować wszystko długo przed terminem porodu. Spisałam sobie listę rzeczy względnie potrzebnych a następnie sukcesywnie, przy okazji, zaopatrywałam się w dany przedmiot. Tym sposobem domowy budżet nie ucierpiał zbyt mocno jak przy jednorazowym wydaniu kilku/kilkuset £.

Dając drugie życie zakupiłam dla maluszka bujak, którego nigdy w świecie za cenę sklepową bym nie kupiłam. Model, na który się zdecydowałam to po części moja fantazja - bo mogłoby obyć się i bez tego wydatku. Niemniej jednak dałam się ponieść ;) Cena sklepowa to 300£, czyli zdecydowanie nie na moje świadome trwonienie pieniędzy. Przeszukałam grupy sprzedażowe i znalazłam używany w nienagannym stanie z nienaruszonymi funkcjami za mniej niż połowę ;)

Drugi przykład - kokon i śpiworek, które uważam za must have w wyprawce. Zdecydowałam się na te rzeczy z danej firmy. Przeszukałam FB i znalazłam to czego szukałam za cenę 15£ za obydwie rzeczy. Model nowy na stronie producenta 45£ za kokon i 30£ śpiworek :O - co posłuży serio max 3 miesiące.

Tak też szuflada przeznaczona dla potomka nie jest wypchana po brzegi i co najważniejsze jest to po prostu jedna szuflada w całej komodzie. Ciuszki dla maluszka po kilka par, kupiłam nowe, ale mam też część ciuszków z drugiej ręki.

 

Mój zestaw dla noworodka – wyprawkowy minimalizm

NOWE

Wózek 3in1 - tutaj długo zwlekałam z decyzją. Nie mogłam się zdecydować czy zainwestować w nowy czy używany. Wybór samego modelu spędzał mi sen z powiek. Był jeden, który pokochałam zaraz po tym, gdy zobaczyłam dwie kreski na teście :D Ale kosztował tyle co samochód w Anglii. Choć przyznam, że byliśmy gotowi ze Starym wydać na niego tę kasę. Na szczęście rozsądek wziął górę i zdecydowaliśmy się na coś tańszego, ale i nowego.

Zestaw akcesoriów do pielęgnacji, czyli szczotka do wyczesywania ciemieniuchy, gruszka, nożyczki etc. marki Tomme Tippe

Butelki marki Avent, również w zestawie

Podgrzewacz do butelek 3in1 CanpolBaby. Posiada opcję podgrzewania butelek oraz pokarmów jak i sterylizuje oraz utrzymuje ciepło przez 10godzin.

Rożek, wanienka, kilka ciuszków, pieluchy tetrowe, ręcznik z kapturkiem, kosmetyki do pielęgnacji (zdecydowałam się na nieznaną dotychczas mi markę, przygotuję dla Was osobny wpis w tym temacie). Laktator, który dokupiłam już po porodzie, by nie nabawić się zapalenia piersi podczas napływu pokarmu, który jednak się u mnie pojawił.

POŻYCZONE

Sensora oddechu, kosza Mojżesza, trochę ciuszków

UŻYWANE

Mata edukacyjna, otulacz oraz śpiworek, bujak


Myślę, że nie zapomniałam o niczym. Oczywiście będziemy dokupować sukcesywnie rzeczy i przedmioty, które uznamy za potrzebne w danym momencie. We wpisie nie uwzględniłam, prezentów jakie otrzymaliśmy dla dziecka.

 

Czego nie mogło zabraknąć u Ciebie podczas kompletowania wyprawki dla dziecka?



Matka to nie sprzątaczka || Samodzielność jest w cenie.

 

Obowiązki domowe dziecka – czyli, aktywność domowa od najmłodszych lat!

 

Kochani dziś piszę do Was jako rodzic, który stara sobie w życiu pościelić tak by wygodnie się wyspać. Wychowywanie dzieci nie należy do prostych zadań. Bywają dni, kiedy mamy ochotę się poddać albo niemniej jednak schować w szafie i nie wychodzić przez najbliższych kilka godzin. Jestem mamą sześciolatki, jestem też z wykształcenia pedagogiem i troszkę psychologii jak i pedagogiki liznęłam w życiu. Ba nawet w zawodzie pracowałam przez pewien okres. A te sześć lat jako mama doświadczyło mnie już trochę 😉



Jak już pisałam, staram się wychowywać córkę tak by w życiu nie mieć pod górkę w relacji rodzic-dziecko. A ją przygotować do życia w społeczeństwie i domostwie jak najlepiej tylko potrafię. Uważam, że dzieci jako pełnoprawni członkowie rodziny poza przywilejami powinny mieć również swoje obowiązki i to od najmłodszych lat! I nie, nie jest to pozbawianie dziecka swobody i dzieciństwa.  

To do nas należy wprowadzenie dziecka w życie, pokazanie mu jakimi prawami ono się rządzi oraz zaznajomienie z panującymi zasadami dookoła.

Dlatego też uważam, że dziecko, które zaczyna być świadome tego co dzieje się dookoła niego, powinno być włączane w codzienne porządki domowe oraz posiadać swoje obowiązki oczywiście dopasowane do jego wieku. Bo wiadomo, że nie będziemy kazać dwulatkowi odkurzać czy zmywać naczyń lub prosić o wyniesienie śmieci.

 

PAMIĘTAJ!!! To tylko niektóre czynności przygotowujące dziecko do samodzielności i nie są one w żaden sposób wyznacznikiem. Nie są one regułą, lecz indywidualną zależnością jaka panuje w danym domu. I moim osobistym spostrzeżeniem 😊


OBOWIĄZKI DZIECKA Z PODZIAŁEM NA WIEK

 

2/3 LATEK Na tym etapie większość z nich będzie odbywać się pod czujnym okiem rodzica.

·       Porządkowanie swoich zabawek po zabawie, odkładanie ich na miejsce

·       Podlewanie kwiatków

·       Karmienie domowych zwierząt,

·       Odnoszenie swoich brudnych ubrań do brudnika,

·       Odnoszenie butelki czy pustego talerza po posiłku do kuchni/zlewu

·       Pomoc w wyciąganiu prania z pralki

·       Wycieranie rozlanego soczku,

·       Odniesienie papierków do kosza na śmieci,

·       Samodzielne ubieranie wcześniej przygotowanych ubrań,

 

4/5 LATEK

·       Wspomniane powyżej

·       Ścieranie kurzy,

·       Nakrywanie do stołu,

·       Sprzątniecie stołu po posiłku,

·       Rozładowanie zmywarki

·       Ścielenie swojego łóżka,

·       Zmywanie lekko zabrudzonych naczyń,

·       Pomoc przy wypakowaniu zakupów,

·       Zamiatanie podłogi,

 

6/8 LATKI

·       Wszystko nabyte powyżej,

·       Składanie ubrań i umieszczanie ich w szafce/szufladzie lub komodzie,

·       Łączenie skarpet w pary,

·       Rozwieszanie i ściąganie prania,

·       Odkurzanie własnego pokoju,

·       Mycie podłóg,

·       Pomoc w zakupach artykułów codziennego użytku,

·   Przygotowanie prostych posiłków (kanapki, płatki z mlekiem, jajecznica, jajko sadzone itp.)

·       Pomoc w lekkich pracach ogródkowych,

·       Wynoszenie śmieci,

·       Dbanie o porządek we własnym pokoju,

·       Samodzielne mycie się,

 

Ponadto w naszym domu Łucji zadaniem jest dbanie o ład i porządek w przedpokoju zaraz przy wejściu do mieszkania (ułożenie butów, schowanie czapek lub szali na ich miejsce)

Ciągle też walczę z utrzymywaniem porządku dookoła niej. Lubi zostawiać papierki, gdzie popadnie, a ściągnięte ubrania czy piżamę potrafi zostawić na środku pokoju.

I oczywistym jest, że przypominam o posprzątaniu w jej własnym pokoju. Ci którzy obserwują nas na IG wiedzą jak w tej Narnii potrafi wyglądać :D Jeśli chodzi o porządki związane z dbałością o mieszkanie to ona jest pierwsza by mi pomóc, niestety łady w jej pokoju czasami zostawia wielę do życzenia. Pracujemy nad tym i muszę przyznać, że progress jest widoczny :)

 

Czego uczą w dziecku obowiązki domowe?


Wychowuję córkę z myślą, aby nie musiała być od nikogo zależna i tak by potrafiła sobie sama poradzić w przyszłości. Aktywowanie dziecka w obowiązkach i zadaniach domowych uczy je zaradności, odpowiedzialności oraz samodzielności. Ponadto porządek pozwala na odnalezienie się w otoczeniu i zapewnia poczycie bezpieczeństwa.

Nie zapominajmy, że chłopców też powinno się to tyczyć, chyba żadna matka nie chciałaby, aby jej 'duży chłopiec' był bałaganiarzem i czekał aż jego przyszła żona wyniesie za niego brudne skarpetki do brudnika.

Ja natomiast niechciałabym aby Łucja była zadufaną w sobie księżniczką która myśli, że od życia i ludzi należy jej się wszystko.

Około trzeciego roku życia (2/3lat) dziecko chętnie naśladuje ludzi znajdujących się dookoła niego. Warto wtedy też rozgrzewać jego entuzjazm zachęcając malca do pomocy, co będzie tylko owocować w dalszych etapach rozwojowych dziecka. Wtedy też dzieci wykazują znaczną chęć angażowania się w życie rodzinne, ponieważ pragną czuć się ważne.

 

I tutaj idealnie sprawdzi się nasze staropolskie porzekadło - CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE TYM NA STAROŚĆ TRĄCI.

 

Wiem, że dzieci nie będą tych czynności wykonywać idealnie i będą pozostawiać wiele do życzenia. Ale nauka i systematyczność wprawią ich poczynania w pożądane. Natomiast wszystko to co uznamy za niebezpieczne oczywiście nasze pociechy powinny wykonywać pod kontrolą rodziców. Pamiętajmy również o tym, że to nie są przymusy a obowiązki domowe powinny sprawiać dzieciom przyjemność. Jeśli będziemy zmuszać je do czegoś to gwarantowany mamy odwrotny efekt od zamierzonego.

 

Jeśli będziemy przymykać oko i wyręczać dzieci w podstawowych czynnościach pozbawimy je szansy na samodzielność oraz naukę potrzebnych w życiu umiejętności. Zabieranie dziecku kłód spod nóg nie przyniesie żadnego efektu wychowawczego a wręcz przysporzy Nam - rodzicom kłopotów na przyszłość. Nie oszukujmy się sprawi to, że wychowamy dziecko nieprzystosowane do życia, które będzie rozczeniowe względem otaczającej go społeczności oraz nieporadne życiowo. 

Czy w Waszych domach dzieci biorą aktywny udział w obowiązkach domowych czy raczej są przez was wyręczane?

instagram @karellauk

Copyright © Karella