Szczotkowanie na sucho || Hit czy kit?


Ostatnio w sieci można zauważyć trend. Kobiety zwariowały na punkcie szczotkowania ciała na sucho. Przyznaję, że i ja zachęcona obiecującymi efektami, zakupiłam swoją prywatną szczotkę. Po drugiej ciąży moje ciało nie wygląda zbyt dobrze, a ja nie czując się dobrze sama ze sobą, dlatego też postanowiłam zaryzykować. Bo przecież zajęcie to nie jest zbyt wymagające. Ale od początku, czym jest szczotkowanie i jakie niesie ze sobą korzyści oraz czy tak naprawdę warte jest ono zachodu dowiecie się czytając tekst dalej.




Czym jest szczotkowanie ciała na sucho?

To nic innego jak jedna z wielu metod masażu ciała, która swe korzenie ma w Azji. Długo podchodziłam do tematu szczotkowania ciała i przyznaję, że wzbraniałam się jak tylko było to możliwe. Myślałam, że metoda ta przyniesie sporo bólu, a mój próg bólu jest bardzo niski i najzwyczajniej w świecie myślałam, że nie dam rady.

 

Jak wykonywać masaż na sucho?

Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w szczotkę z naturalnym włosiem. Masaż może zastąpić nam peeling więc dobrze sprawdzi się wykonywanie go przed kąpielą. Najlepiej też, gdy poświęcisz temu około 10 minut w ciągu dnia. Choć nie musisz masować się codziennie. Pamiętaj jedynie

o systematyczności i regularności 😉 Swój masaż należy rozpocząć od stóp, kierując się ku górze własnego ciała. Na załączonym obrazku zostały przedstawione kierunki ruchu szczotką.                                                                                                 

Jakich efektów możemy się spodziewać po szczotkowaniu?

Szukając informacji w Internecie na temat tej metody napotkałam się na kilka zalet, które przekonały mnie, aby spróbować swoich sił w tej przygodzie. Całkiem pokaźna lista plusów, przemawiających za tym, aby spróbować czyż nie? 😉

Do najczęściej wymienianych zalety zaliczyć możemy:


  • redukcja cellulitu
  • wygładzenie skóry
  • ujędrnienie skóry
  • nawilżenie skóry
  • pozbycie się martwego naskórka
  • relaks
  • zwalczanie problemu wrastających włosków
  • poprawa krążenia krwi
  • zmniejszenie obrzęków nóg
  • pomoc przy bólach stawów
  • przywrócenie zdrowego kolorytu skóry
  • stymulacja układu limfatycznego
  • przeciwdziałanie rozstępom 


Oczywiście do masażu na sucho istnieją też przeciwskazania, jakie?


  • Skóra podrażniona, ze stanami zapalnymi,
  • Trądzik, łuszczyca,
  • Świeże blizny, rany
  • Pieprzyki i znamiona, które omijamy podczas masażu,
  • Żylaki,
  • Poparzenia skórne

Nie zapominajmy również o prawidłowym utrzymaniu naszej szczotki w czystości. Wystarczy raz w tygodniu umyć ją pod bieżącą wodą z dodatkiem mydła lub żelu do twarzy (ja tak robię). Dobrze wypłukać i pozostawić do wyschnięcia włosiem do dołu.

Teraz czas na moje wrażenia po stosowaniu szczotki przez ostatni miesiąc!

Jak już wspominałam, zabierałam się za to jak przysłowiowa sójka. Miałam bardzo dużo obaw związanych z tym czy jest to bezbolesny proces. Otóż moi drodzy nie ma nic gorszego niż uprzedzenia! Szczotkowanie na sucho nie przysparza żadnego bólu. Jedynie na samym początku, gdy ciało nie jest przyzwyczajone, możemy czuć dyskomfort, ale z pewnością nie jest to ból. Z wymienionych przeze mnie korzyści daję gwarancję gładkości skóry już po pierwszym użyciu i to jest niesamowite. Podczas używania szczotki, można zauważyć jak skóra niemal od razu zaczyna ‘sypać się’.  Zamieniłam wszystkie swoje peelingi na szczotkę! Poprawa krążenia krwi to kolejne co obserwuję po systematycznym stosowaniu masażu na sucho. Kiedyś potrzebowałam wziąć kąpiel w niemalże wrzątku. Obecnie satysfakcjonuje mnie letnia woda i to bardzo. Mam też swoje przypuszczenia, że szczotkowanie okolic brzucha pomaga w bólach menstruacyjnych, ale to jeszcze do potwierdzenia 😉 Obecnie walczę z nadmiarem kilogramów, cellulitem oraz rozstępami na brzuchu po ciąży. Jednak sama szczotka tego problemu nie załatwi. Pamiętaj o aktywności fizycznej, odpowiednim nawodnieniu ciała i zbilansowanej diecie. Wykonując powyższe czynności wspomagam się szczotkowaniem ciała i muszę przyznać że po dwóch miesiącach efekty są widoczne (nie tylko dla mnie 😉) Na samym początku przez dwa tygodnie używałam szczotki niemalże codziennie, obecnie wykonuje masaż na sucho 3/4 razy w tygodniu 😊

 

Kto z was szczotkuje ciało i może podzielić się swoimi spostrzeżeniami? Daj znać w komentarzu!

Kosmetyczne hity roku 2020 || Top 5

Przygotowałam dla Was dzisiaj wpis z pięcioma produktami, które pozytywnie mnie zaskoczyły w 2020 roku i zagoszczą na dłużej w mojej pielęgnacji. Jak dobrze wiesz, od jakiegoś czasu stawiam na poprawną pielęgnację swojego ciała, staram się też ograniczać zbędne wydatki na kosmetyki do zupełnego minimum. W 2020 roku odkryłam kilka całkiem ciekawych produktów kosmetycznych i chętnie się nimi z wami podzielę. Zatem, nie przeciągając dłużej zapraszam do dalszej części tekstu.


1.Wygładzające serum figowe Mokosh

Serum olejowe, tłoczone na zimno. Zapach tego produktu jest bardzo delikatny i przyjemny. Stosuje jedynie na noc, gdyż jest wysoce nawilżające i nie współpracuje z moim makijażem. Według mnie za ciężkie na dzień. Skóra rano wygląda na wypoczęta a jej koloryt jest wyrównany. Zdecydowanie spełnia swoją funkcję jaką jest wygładzenie. Bardzo mocno odżywia. To pierwsze serum olejowe z jakim miałam przyjemność zapoznać się ubiegłej jesieni. Nie zawiodłam się na nim pod żadnym względem. Nie podrażnił ani też nie spowodował zapchania porów. Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt każdej właścicielce skóry mieszanej z cerą wrażliwą.

 


2.Szampon hialuronowy micelarny Schwarzkopf

Produkt polecony przez moja fryzjerkę, który pokochałam niemal od razu. Od marca 2020 roku to jedyny szampon jaki gości w pielęgnacji moich włosów. W życiu nie miałam tak dobrego, wydajnego i skutecznego szamponu. Moje włosy jak i skóra głowy nie są zbyt problematyczne. Aczkolwiek bardzo szybko potrafiły się przetłuszczać u nasady. Produkt ten nie obciąża włosów. Odświeża i idealnie oczyszcza. Myje głowę zawsze dwukrotnie podczas każdego ich mycia. Mniej więcej dwa lub trzy razy w tygodniu. ta ogromna butelka wystarczyła mi na około 7,5miesiaca użytkowania. Zamieniłam drogeryjne szampony na ten micelarny od Schwarzkopf i nie żałuję. Oczywiście gdy tylko ten dobił do dna od razu kupiła kolejne opakowanie. (PS na stronie FRYZOMANIA jest obecnie promocja na ten szampon)

 

3. Nawilżający krem Hydrance Rich Avene 

Kupiłam go z myślą o porannej pielęgnacji, Niestety bardzo szybko okazał się być za 'ciężki' pod mój makijaż. Nie chcąc wyrzucać czy oddawać nowo co zakupionego produktu zdecydowałam, że będzie to krem na noc. I okazał się to super strzał w dziesiątkę! Krem ten dogłębnie nawilża i przywraca skórze odpowiednie odżywienie. Osoby borykające się z odwodnieniem mogą liczyć na pozytywne zaskoczenie przy użyciu tego produktu. Kilkukrotnie użyłam go w połączeniu ze wspomnianym już wygładzającym serum i to okazał się duet idealny. Skóra mojej twarzy po przebudzeniu dzięki kremowi od Avene jest miękka w dotyku i nawilżona na jeszcze długie godziny w ciągu dnia. 

 


4. Nawilżający balsam Aveeno

Jeśli chodzi o balsamy do ciała to jestem jakaś wybredna. Bardzo rzadko udaje znaleźć mi się balsam idealny, taki który spełni wszystkie moje oczekiwania. Przeszło trzy lata mieszkam w UK i ciężko było mi się przekonać do tutejszych kosmetyków. Ale chyba też po tym czasie dojrzałam by sięgnąć po produkt z tutejszej drogerii. Produkt przeznaczony dla osób o bardzo wrażliwej skórze, przebadany dermatologicznie. Zawiera drobno zmielone płatki owsiane, olej z owsa oraz wyciąg z owsa, jak i wyciąg z masła shea. Po wchłonięciu czuć, że skóra jest faktycznie odżywiona. A dogłębne nawilżenie towarzyszy nam do 24 godzin i to jest faktycznie prawda. Zapomniałam co to napięcie który spowodowane jej wysuszeniem. A po depilacji balsam ten nie podrażnia wrażliwych miejsc. Nieestetyczne czerwone krostki nie mają już miejsca. Balsam wchłania się w skórę błyskawicznie nie pozostawiając na niej lepkiego filmu - za co go pokochałam. Nie mazie się a na tym zależy mi przy wyborze takiego produktu! Na dzień dzisiejszy zastępuje mi również dwa kosmetyki. Nie dość, że pełni swoją funkcję do jakiej został stworzony, to używam go również w ciągu dnia by nawilżyć swoje dłonie. A w porannej pielęgnacji stosuję pod makijaż ;) Pomimo składników z owsa jego zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Bez wątpliwości sięgnę po inne produkty tej marki :)

 

5.Naturalny dezodorant w kremie 4Szpaki

I tutaj chyba hit hitów - Kremowa, gęsta i elastyczna konsystencja dezodorantu przypomina bardziej pastę niż krem. Nigdy dotąd nie miałam styczności z produktem o takiej strukturze. Z łatwością się rozprowadza. Nie musi się wchłaniać. Ten produkt automatycznie wtapia się w skórę. Bez większych obaw, że ubrudzimy nasze ciuchy, możemy od razu je ubrać. Ten dezodorant dzięki swojej konsystencji jest produktem suchym. Z pewnością pozostawia świeżość przez wiele godzin. Neutralizując nieprzyjemny zapach. A więcej na jego temat możecie przeczytać we wpisie Kosmetyki marki cztery szpaki który napisałam dla Was kilka miesięcy temu.

 

Masz swoje kosmetyczne hity, których nie zamienisz na nic innego i którymi chciałabyś się podzielić z innymi? Koniecznie zostaw komentarz pod tym wpisem bym mogła zapoznać się z Twoimi ulubieńcami roku 2020 :)

OrganicLife Dezodorant Botaniczny || -25% na zakupy kosmetyków naturalnych

Hej Kochani, witam się z Wami kolejnym postem. Odrobina zmiany tak by nie wpaść w monotematyczność na mojej stronie 😊 Tym razem będzie to wpis dedykowany kosmetykowi do pielęgnacji ciała, jaki miałam szansę ostatnio nabyć. Kosmetyki naturalne to temat rzeka. Posiadają swoje plusy oraz minusy tak samo jak kosmetyki syntetyczne. I nie każdy musi się z nimi polubić. 

Marka OrganicLife jest mi znana od niedawna. Dopiero od miesiąca zaczynam zapoznawać się z ofertą produktów dostępnych w ich sklepie internetowym, jak i poszerzać swoje zbiory tych naturalnych kosmetyków na mojej łazienkowej półce. Dziś chciałabym się skupić na Botanicznym dezodorancie tejże marki. 

Jestem osobą, która sceptycznie podchodzi do kosmetyków naturalnych. Zanim zaczęłam stosować wspomniany dezodorant musiałam na własne oczy przejrzeć cały skład jaki został wspomniany na odwrocie opakowania. Uwierzcie lub nie, ale sprawdziłam każdą nazwę. I muszę przyznać, że nie znalazłam nic niepokojącego. Tak też botaniczny dezodorant OrganicLife zawiera:
  • Oczar wirginijski
  • Lukrecja gładka
  • Jeżówka purpurowa
  • Szałwia lekarska
  • Chmiel
  • Skrzyp polny
  • Chrząstnica kędzierzawa
  • Olejek grejpfrutowy
  • Olejek cytrynowy
Na etykiecie widnieje również nazwa alkohol benzylowy i wydawać by się mogło, że brzmi to przerażająco, tak też musicie wiedzieć, że ten alkohol został dopuszczony przez organizacje certyfikujące kosmetyki naturalne i uznany za bezpieczny. Norma jaka została uznana za bezpieczną w gotowych kosmetykach to 1% stężenia. Alkohol ten stosuje się w kosmetykach w kilku funkcjach. Wykorzystywany jest jako substancja zapachowa ze względu na właściwości aromatyczne, jako substancja konserwująca uniemożliwiająca rozwój drobnoustrojów w produkcie, co może nastąpić podczas jego codziennego stosowania. Ponadto pełni funkcję regulatora lepkości i rozrzedzenia wpływa na odpowiednią konsystencję danego produktu, która zależy od jego przeznaczenia. Alkohol benzyl to również rozpuszczalnik dla innych substancji hydrofilowych obecnych w danym kosmetyku.

Jeśli chodzi o skład, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Często producenci przypinają swoim kosmetyką łatkę kosmetyków naturalnych a w składzie znaleźć możemy niezłe szambo. W tym przypadku marka OrganicLife okazała się rzetelna i słowna. Co z pewnością dobrze rokuje, jeśli chodzi o kolejne zakupy u tego producenta.

Przejdźmy teraz do sedna sprawy. Czy ten kosmetyk faktycznie działa? Zanim odpowiem Ci na to pytanie musimy przypomnieć sobie czym jest dezodorant. Otóż nie każdy z nas ma świadomość różnicy jaka jest między antyperspirantem a dezodorantem. Wydawać by się mogło, że mają takie same działanie co jest tylko złudzeniem. Dezodorant opiera się na maskowaniu nieprzyjemnego zapachu. Zawarte w nim związki mają za zadanie zmniejszać ilość bakterii na skórze i zapobiegać rozkładowi potu. Nie wpływają one jednak na intensywność pocenia. Ich działanie jest delikatne i krótkotrwałe. I tyle w temacie! Tak powinien zachowywać się dobry dezodorant.

Botaniczny dezodorant OrganicLife w 100% pokrywa się z wyżej wymienionymi cechami. Piękny cytrusowy zapach neutralizuje nieprzyjemną woń potu. Nie podrażnia skóry pod pachami i doskonale koi po depilacji w tamtym miejscu. Podczas pierwszych dni używania tego dezodorantu moja skóra pod pachami wydzielała wzmożoną ilość potu. Było to dość krępujące, ale i do przeżycia, gdyż nieprzyjemny zapach był maksymalnie neutralizowany. Od wielu lat stosowałam antyperspirant, który ma za zadanie ograniczyć pocenia. I przyznaję, że mokre plamy na ubraniu to temat mi obcy. Do momentu aż nie zaczęłam używać produktu od OrganicLife. To już prawie miesiąc bez przerwy jak sięgam po ten produkt i muszę Wam powiedzieć, że jest on bardzo ciekawym kosmetykiem. Odnoszę wrażenie, że z tygodnia na tydzień powoduje on mniejsze wydzielanie potu. Być może to jedynie złudzenie, gdyż nie uprawiam sportów ekstremalnych a w pracy wysiłek fizyczny jest umiarkowany. Jestem bardzo ciekawa jak będzie zachowywać się w momencie, gdy wrócę na siłownię… 

Reasumując dzisiejszy wpis. Dezodorant botaniczny o grejpfrutowo – cytrusowym zapachu przypadł mi do gustu. Mogę śmiało powiedzieć, że zaprzyjaźniłam się z nim i z pewnością sięgnę po niego raz jeszcze, gdy to opakowanie dobije do dna. Jeśli jesteś jednak osobą prowadzącą aktywny tryb życia i cenisz sobie komfort - wydaje mi się, że tego typu kosmetyki mogą nie być dla Ciebie. Wszystko jednak zależy od naszych priorytetów i oczekiwań względem produktu, po który zamierzamy sięgnąć. Moje oczekiwania względem dezodorantu OrganicLife się sprawdziły i nie mogę powiedzieć o nim nic złego.

Na samym końcu mam dla Was link do sklepu, gdzie możecie dokonać zakupu z rabatem -25%, wystarczy się zarejestrować i zrobić pierwsze zamówienie za minimum 160zł (100pkt). Dzięki takiej rejestracji macie nieograniczonym dostępem do kosmetyków w cenie hurtowej. A kolejne zakupy nie są wymuszone regularnym składaniem zamówienia, co za tym idzie możecie kupować kiedy chcecie i za ile chcecie 😊

Jeśli jednak jesteś zainteresowany kupnem produktów bez rejestracji to również mam dla Ciebie link do sklepu.

Zakupy z rabatem - tutaj dokonaj rejestracji


Do następnego! 

Wieczorna pielęgnacja twarzy || Jak dbam o cerę?

Na przestrzeni dwóch lat, wiele się zmieniło w pielęgnacji mojej twarzy. Kiedyś myślałam, że płyn micelarny jest w stanie zastąpić mi wszystkie inne kosmetyki. A krem na noc powinien być bardzo tłusty. Nic bardziej mylnego! Gdy jakieś dwa lata temu założyłam konto na Instagramie, gdzie zagłębiałam swoją wiedzę odnośnie pielęgnacji twarzy, uświadomiłam sobie w jakim dużym błędzie żyje i ile złego wyrządzam swojej skórze na twarzy. Uważałam, że toniki, żele do mycia twarzy, mgiełki czy serum to są zbędne produkty, które tylko zagracają łazienkową półkę.

W lipcu 2018 roku zgłosiłam się do kampanii kosmetycznej jednej z marek. Moje zgłoszenie zostało rozpatrzone pozytywnie i mogłam podjąć z nimi współpracę w określonym czasie. Wiadomo, aby cała akcja z marką przebiegała prawidłowo, dostosowałam się do ich zaleceń. Poza kosmetykami do twarzy, otrzymałyśmy plan pielęgnacji oraz dostęp do konsultacji. I chyba tutaj w tym momencie nastąpił przełom. 

Zaakceptowałam cały ten plan, który rozbudowany był na kilka etapów i całkowicie zmienił mój punkt widzenia. Dzięki odpowiedniej pielęgnacji, pozwalamy naszej skórze czerpać to co najlepsze z substancji odżywczych zawartych w poszczególnych kosmetykach. Co z kolei wpływa na wygląd naszej cery. Wieczorna pielęgnacja jest bardziej wymagająca niż ta poranna i przede wszystkim podczas niej potrzebujemy więcej kosmetyków do jej wykonania. 

Jakie wyróżniamy etapy w pielęgnacji wieczornej? 

Demakijaż - to pierwszy krok jakiego się podejmuję wchodząc wieczorem do łazienki. Kiedyś używałam płynu micelarnego. Nasączałam dwa waciki i przykładałam je na kilka minut do oczu, tak by produkt (maskara) mógł spokojnie się rozpuścić. Po czym brałam dwa kolejne waciki i pocierając nimi twarz zmywałam swój dzienny makijaż. Obecnie w mojej toaletce nie ma płynu micelarnego. Zamieniłam go na mleczko do oczyszczania i demakijażu. Jest to pierwszy tego typu produkt, który testuję i przyznaję, że bardzo przypadła mi do gustu opcja demakijażu bez użycia wacików. W tym momencie w moim posiadaniu jest Śmietanka do oczyszczania i demakijażu marki Bielenda. Wyciskam dwie pompki produktu na zwilżoną dłoń i okrężnymi ruchami myję swoją twarz w raz z okolicą oczu i ust. Spłukuję bieżącą, letnią wodą. Swoją drogą muszę Wam powiedzieć, że ten produkt marki Bielenda jest na prawdę dobry! Z łatwością radzi sobie z makijażem, bez większego problemu zmywa nawet maskarę. Nie podrażnia ani też nie wysusza mojej skóry. Nie powoduje szczypania oczu i bez większych zmartwień przemywam tą śmietanką swoje oczy. Następnie przechodzę do kolejnego etapu.
Oczyszczanie - warto zastanowić się nad sensem tego etapu. Produkt, po który sięgniemy powinien mieć na celu usunięcie resztek makijażu oraz zanieczyszczeń, które zgromadziły się na naszej twarzy w ciągu dnia. Mimo tego celem mycia skóry twarzy jest usunięcie nadmiaru sebum, potu oraz martwego naskórka dzięki czemu nasze pory zostaną odetkane i nie będą doprowadzać do gromadzenia się w nich zanieczyszczeń. To po jakie kosmetyki sięgniemy zależy wyłącznie od naszych upodobań. Mogą to być żele, pianki, proszki lub emulsje. W moim przypadku z pomocą przychodzi mi Normalizujący żel do mycia twarzy marki Tołpa. Również jest to preparat, który w niewielkiej ilości nanoszę na zwilżoną dłoń a następnie kolistymi ruchami myję twarz, szyję i dekolt. Omijając okolice oczu by ich nie podrażnić. Żel ten dokładnie czyści moją twarz z pozostałości makijażu oraz kurzu czy innych zanieczyszczeń zgromadzonych na mojej buzi w ciągu dnia. Pozostawiając moją skórę dokładnie oczyszczoną, dzięki czemu jest ona przygotowana do przyjęcia cennych składników z pozostałych kroków pielęgnacyjnych.
Tonizacja - to bardzo ważny krok! Pamiętaj, że zdrowa cera to właściwe pH skóry, które zmienia się przy każdym kontakcie skóry z wodą. Aby wyrównać je warto sięgać po toniki, hydrolaty czy wody różane - wszystko w zależności od typu cery czy własnych upodobań. Na blogu jest szerszy wpis dotyczący tonizacji skóry, w którym niegdyś napisałam
(...)tonik poza przywróceniem prawidłowego poziomu PH skóry, pełni funkcję znakomitego odświeżenia, ukojenia i oczyszczenia skóry po nocy. Tonizacja jest równie ważna, ponieważ pomaga usunąć resztki ewentualnych zanieczyszczeń oraz regeneruje barierę ochronną skóry. Ponadto przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji i ułatwia wchłonięcie substancji nawilżających w kolejnych krokach naszej pielęgnacji.
Herbal Care Tonik Nawilżający do Twarzy Kwiat Migdałowca produkt, który bardzo lubię. Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry. Odświeża i nawilża oraz przywraca skórze odpowiedni poziom pH. Ponad to redukuje oznaki przesuszenia naskórka. Mój stoi w lodówce przez cały czas idealnie koi, gdy jest schłodzony.
Odżywienie - podczas tego etapie skupiam się tak jakby na dwóch partiach swojej twarzy. Jedną jest okolica oczu, natomiast drugą pozostała część.

Okolica oczu - wybieram kremy przeznaczone do jej pielęgnacji i takie, które mają za zadanie spłycić zmarszczki mimiczne i nawilżyć delikatną skórę pod oczami. Kosmetyk aplikuję przy pomocy opuszka palca, delikatnie wklepując go. Pamiętaj, że skóra w tym obszarze jest cieńsza, delikatniejsza i słabiej ukrwiona, dlatego też wymaga lżejszego kremu niż pozostała część skóry na twarzy.
Krem do twarzy – tutaj przeważnie wybieram tłuste i mocno skoncentrowane kremy, które dogłębnie przenikną do wewnątrz skóry tak by zapewnić jej optymalne nawilżenie. Choć bywają dni, że użyję kremu z lekką formułą. Pamiętaj, że dobór takiego kremu zależny jest od naszego typu cery i rodzaju skóry. Ty sama wiesz co dla Ciebie jest dobre i na jaki produkt powinnaś postawić. Na obecną chwilę nie stosuje żadnego serum do twarzy w formie oleju, choć przygotowuję się do jego kupna i na razie sprawdzam niektóre dostępne mini próbki by wybrać ten odpowiedni.

Przez ostatnie dwa lata nauczyłam się słuchać swojego ciała i wyłapywać potrzeby własnej cery. Bywa, że moja skóra na twarzy nie wygląda zbyt idealnie, ale są to bardzo rzadkie przypadki. Wiadomo, że na jej wygląd wpływ ma również dieta! I przyznaję bez bicia, gdy tylko najem się chipsów, które są moją słabością, moja cera zaraz komunikuje o tym całemu światu. Do teraz biję się z wyrzutami sumienia, że tak późno zabrałam się za właściwą pielęgnację twarzy. Wiem już, że sam płyn micelarny nie jest w stanie zapewnić mi odpowiedniego oczyszczenia i nie przygotuje mojej skóry na przyjęcie wartości odżywczych z kremów, które nakładam na swoją twarz wieczorem. Wręcz odwrotnie, takie postępowanie miało odwrotny cel od zamierzonego. W tym przypadku, zasada im mniej tym lepiej nie jest absurdem. No cóż, tylko krowa nie zmienia zdania, a że ja krową nie jestem to zdanie zmieniłam 😊 Postawiłam na półce w toalecie o wiele więcej buteleczek, ponieważ - postawiłam na zdrową i piękną cerę! 

Warto wspomnieć o dodatkowej pielęgnacji twarzy podczas wieczornych manewrów w łazience. Są to peelingi i maski, których też używam. Sądzę jednak, że to będzie idealny temat na kolejny post, w którym przedstawię Ci moich dwóch sprzymierzeńców w trosce o piękno mej cery 😊


Projeky denko, czyli bylo minęło | No 5


Kolejne zużycia wpadły. Nie mogłam się doczekać aż pozbędę się tych pustych opakowań z pokoju. Choć od momentu zrobienia zdjęć i napisania pierwszych wersów tego postu minęło sporo czasu. Reklamówka z pustymi opakowaniami znowu zaczyna się zapełniać. Ale zmobilizowałam się by dokończyć i wcisnąć przycisk OPUBLIKUJ. Tak też bez zbędnych ceregieli zapraszam Was do zapoznania się z produktami, jakie ostatnio miałam możliwość skończyć. Sami sprawdźcie czy zdały u mnie egzamin czy też nie ;)

CIAŁO

 Le Petit Marseiliais Biała brzoskwinia i nektaryna, delikatny żel pod prysznic, który swoim orzeźwiającym zapachem sprawia, iż można zwariować. Przyjemny i wydajny produkt. Nie podrażnia ani też nie przesusza skóry. Bardzo się z nim polubiłam i sięgnę po niego jeszcze nie raz.

 Isana kids idealny produkt myjący 2in1 dla mojej córki. Delikatnie myje, nie podrażnia i nie sprawia kłopotów podczas rozczesywania włosy. Na IG znajdziecie dużo więcej na jego temat :*

Ziaja Ceramidy, kremowe mydło do mycia ciała, pod prysznic i do kąpieli, w głębi ducha modliłam się, aby jak najszybciej dobiło dna. Zapach odrzucił mnie od niego na samym początku. Z bólem serca sięgałam po ten produkt.
WŁOSY

Argan Oil Joanna bardzo przyjemna arganowa odżywka do włosów. Nie mam nic jej do zarzucenia poza tym, że jest bardzo rzadka. Wystarczyła mi na jakiś miesiąc używania

Alterra Szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych. Co prawda nie mam włosów Zniszczonych, ale są przesuszone. Ten naturalny szampon zdał egzamin na 3+ w moim przypadku. Pienić zaczyna się przy drugim myciu. A ja lubię, gdy szampon się pieni podczas mycia włosów. Wydaje mi się, że idealnie nada się dla posiadaczek włosów cienkich. U mnie bardzo szybko się skoczył, bo tych włosów na głowie mam sporo. Włosy po nim są miękkie oraz sypkie pod palcami. Nawilżenie nijakie.

✓ Maska do włosów suchych i zniszczonych, natomiast z tą maską bardzo się polubiłam. Plus za opakowanie. Miękka forma pozwoliła na wydobycie produktu do ostatniej kropli bez konieczności jego rozcinania, (co możecie zauważyć na zdjęciu) Bardzo mocno nawilża włosy bez ich obciążania. Z pewnością do niej wrócę.
TWARZ

Tołpa Botanic Czarna róża Odżywcza maska – peeling regenerująca 2in1 jestem bardzo na tak! Ziarnisty peeling i maska w jednym to rozwiązanie w sam raz dla ludzi, którzy nie przepadają spędzać zbyt dużo czasu w toalecie. Wygodne i praktyczne rozwiązanie. Zapach i działanie sztos!

Neutrogena Peelingujący żel do mycia twarzy różowy grejpfrut, o którym mogliście poczytać u mnie na IG. Idealny w swojej konsystencji, drobinki wyczuwalne i co najważniejsze nie podrażnia. Używany codziennie jednak mocno ściągał skórę, dlatego też ograniczałam jego użycie do 3 razy w tygodniu

Płyn micelarny Nivea AIR do cery wrażliwej i nadwrażliwej płyn, przy którego użyciu nic się nie pieni. Bardzo dobrze zmywa makijaż nie wysuszając przy tym skóry twarzy. Miałam dwa opakowania i z pewnością, gdy skończę zamiennik, jaki obecnie posiadam to wrócę do tego od Nivea.
HIGIENA INTYMNA

Ochronne chusteczki do higieny intymnej od AA Intymna Help must have letnich dni, ale też podczas miesiączkowania. Idealnie odświeżają nie powodując podrażnień. Jedyne, do czego mogę się doczepić to zbyt mała ich ilość w opakowaniu.

Żel do higieny intymnej Ziaja minus za konsystencje i opakowanie. Plus za brak podrażnień. Nie czułam długiego odświeżenia podczas jego użycia. Nie polubiłam się z nim. Nie mogłam doczekać się dnia, kiedy w końcu go zdenkuję
POZOSTAŁE

Mydło od Oriflame posiada drobinki, działa peelingująco i ma cudowny zapach. Jeśli dobrze kojarzę w Polsce można dostać je, na promocji, za równie niską cenę, co tutaj w Anglii. Funt za myło dobrej, jakości to bardo mało J

Miss sporty korektor w płynie kupiony wieki temu, odkopany podczas porządków. Idealnie krył cienie pod oczyma. Nie oksyduje, lecz wchodzi w zmarszczki mimiczne, warto przyklepać go cieniem do powiek lub jasnym pudrem by tego uniknąć. Ja daję mu zielone światło ;)

Gillette i ich niezawodna pianka w żelu do golenia, która gości u mnie zawsze. Bardzo wydajna, choć nie w okresie letnim ;) Niewielka ilość żelu pozwala pokryć całą powierzchnię mojej nogi. Nie ścieka i pozostaje na miejscu do momentu styknięcia maszynki z powierzchnią skóry.

Ostatnie denko wypadło dość pozytywnie. Produkty przed ktorymi umieściłam "" polecam Wam z całego serca. Reszta albo średnia albo całkowicie słaba ;) Ciekawa jestem czy znasz te produkty i podzielasz moje zdanie w ich ocenie?


Tonik w sprayu | Odkrycie roku i tegorocznych wakacji

Uwierzcie mi lub nie, ale do lutego tego roku nie używałam takiego produktu, jakim jest TONIK. Najzwyczajniej w świecie uważałam, że płyn micelarny w zupełności wystarcza, aby zadbać o skórę na mojej twarzy. Kolejna buteleczka na szafce nocnej z produktem do twarzy wydawała mi się zbędna, a to nic bardziej mylnego! Człowiek uczy się całe życie i to święta racja. Gdy nie jesteśmy świadomi to i uważamy pewne rzeczy za zbędne tudzież niepotrzebne. Wypiera je z mózgu i udaje, że jest dobrze tak jak jest. Karolcia się troszkę oczytała i uświadomiła sobie, że pewne rzeczy są istotne w naszej pielęgnacji i warto o nich pamiętać. I tak też nauczyłam się regularnego stosowania toników do twarzy. Warto tutaj dodać, że tonik poza przywróceniem prawidłowego poziomu PH skóry, pełni funkcję znakomitego odświeżenia, ukojenia i oczyszczenia skóry po nocy. Tonizacja jest równie ważna, ponieważ pomaga usunąć resztki ewentualnych zanieczyszczeń oraz regeneruje barierę ochronną skóry. Ponadto przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji i ułatwia wchłonięcie substancji nawilżających w kolejnych krokach naszej pielęgnacji. Wszystko w zależności od tego, po jaki rodzaj toniku sięgniemy.

MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z TONIKIEM 

Człowiek uczy się całe życie i nie ma, co temu zaprzeczać. Pierwsze spotkanie z tym produktem okazało się tak zwanym falstartem i skończyło po tygodniu użytkowania. Ale o tym szykuję inny wpis. Świadome używanie toniku w swojej pielęgnacji rozpoczęło się, jak już wspomniałam, w lutym tego roku. Wtedy to, po nieudanej próbie, sięgnęłam po wodę różaną od Avon. Aplikowałam ją na twarz przy użyciu wacika. Choć mogłam po prostu wylać odrobinę na dłoń i wklepać bezpośrednio w twarz. Uważam, że ta woda różana zasługuję na odrobinę uwagi wszystkich osób, których skóra skłonna jest do podrażnień. Delikatnie odświeża i nawilża. Bardzo fajnie "zbierała" nadmiar sebum, które moja cera wyprodukowała przez noc, sprawiając tym samym, że czułam lekkość po jej użyciu każdego ranka. Nie wywołała podrażnień w okolicy oczu, ani też nie uczuliła mnie.


Różany tonik do twarzy od Evree skradł moje serce od pierwszej aplikacji. To pierwszy tego typu produkt w moich zapasach, ale z pewnością nie ostatni. Do teraz zastanawiam się jak mogłam żyć tyle czasu bez toniku z atomizerem/w sprayu. To super sprawa i rozwiązanie. Produkt szybko przynosi ukojenie i odświeżenie. W mgnieniu oka się wchłania, lecz pozostawia na twarzy delikatną lepką warstwę, która w gruncie rzeczy nie koliduje w nałożeniu kolejnych produktów na naszą skórę. W moim przypadku jest to krem do twarzy na dzień lub na noc. Ten toniki to mój must have ostatnich dni. Używam w poranne jak i nocnej pielęgnacji. Ale również stosuję go w ciągu dnia dla odświeżenia i komfortu w te upalne dni. Kilka razy użyłam na makijaż i również byłam zadowolona. Gdy słońce za mocno opaliło mój dekolt ten tonik był zbawieniem dla spieczonej czerwonej skóry. Szczerze polecam Wam ten produkt, a jak już mogliście przeczytać we wcześniejszym wpisie nie tylko ja jestem do tego zdolna. Odsyłam Was do wpisu PRODUKTY PODBIERA MI MÓJ FACET
Kolejnym produktem, który zamknięty jest w butelce z atomizerem i skradł moje serce w te wakacje to Oliwkowa woda tonizująca marki Ziaja. Jest to delikatna mgiełka zawierająca esencję z liści zielonej oliwki wraz z witaminą C. Uważam, że nadaje się do każdego typu cery. Korzystamy z niej wraz z moim partnerem podczas treningów siłowych. Odświeżenie po jej użyciu jest na wysokim poziomie, lecz stosunkowo nie długo. Jestem właścicielką bardzo wrażliwej okolicy oczu i niejeden płyn micelarny sprawiał, że oczy po jego użyciu mnie piekły. Jeśli chodzi o tę wodę to szczerze przyznaję, że nie podrażnia ani też nie wywołuje reakcji alergicznych w żadnym stopniu. (Dotyczy to wszystkich tutaj opisanych produktów) Ma bardzo przyjemny zapach, który z kolei towarzyszy nam dłużej niż wspomniane uczucie odświeżenia. Jeśli chodzi o atomizer i zamknięcie to zgubiłam gdzieś nakrętkę, ale mimo to produkt pozostaje szczelnie zamknięty i nie wylewa się. A z tego, co wiecie noszony jest w plecaku i rzadko, kiedy stoi spokojnie w pionie i czeka na użycie. Po naciśnięciu faktycznie wydobywa się doza lekkiej mgiełki.

Tonik z kwasem hialuronowym „Jagody acai” marki Ziaja jest niestety produktem, który stosuję na chwilę obecną najmniej (tudzież najkrócej), Lecz krótko mogę się o nim wypowiedzieć. Otóż, jak możecie zauważyć produkt zamknięty jest w przeźroczystej buteleczce, koloru niebieskiego. Atomizer jest bardzo wygodny, nie psuje się i nie zacina. Zapach toniku jest dość intensywny i długo nam towarzyszy.

Kiedy popsikamy twarz tym produktem i przetrzemy wacikiem możemy zauważyć, że na waciku są ślady sugerujące, iż tonik oczyszcza naszą skórę. Pozostawia na twarzy lepką warstwę, która na szczęście szybko znika. Czasami stosuję ten produkt z wacikiem a czasami po prostu pryskam i zostawiam do wchłonięcia. Generalnie jestem zadowolona z niego.

JAKIE WIDZĘ KORZYŚCI Z UŻYWANIA TONIKU I DLACZEGO SIĘGNĘŁAM PO TAKI PRODUKT?

Stali czytelnicy i obserwatorzy mojego konta na Instagramie wiedzą, że borykam się z problemami hormonalnymi, co swoje odzwierciedlenie ma w stanie mojej cery. Jako nastolatka nie spotkałam się z tyloma nieprzyjemnymi oznakami dojrzewania, co przez ostatnie parę miesięcy. Nie chcę tutaj się przechwalać, ale spotykałam na swojej drodze osoby, które pytały mnie, co robię, że moja cera jest taka nieskazitelna. Gładka i promienna. Mało tego nawet w ciąży nie miałam takich problemów. Bardzo chciałabym, aby tak było i obecnie. Zaczęłam bardziej przyglądać się swojej codziennej pielęgnacji i tak oto wpadłam na wiele artykułów, w których za każdym razem pisali o zbawiennej mocy tonizacji. Musiałam przekonać się na własnej skórze czy rzeczywiście tak jest. I nie żałuję. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby zabraknąć w mojej pielęgnacji tego produktu. Moja twarz stała się bardziej promienna i co najważniejsze wyciszona. Wcześniej miałam problem z czerwonymi plackami na policzkach. Odkąd stosuje je w pielęgnacji problem znacznie się zmniejszył a nawet mogę powiedzieć, że całkowicie zniwelował. Koloryt skóry jest wyrównany. Oczywiście nie zadziało się to w jeden dzień. Potrzebowałam kilku solidnych tygodni używania toniku by poprawił się stan mojej cery. Na skroniach z prędkością światła wyskakiwały mi niechciani goście, odkąd tonizuję twarz ten problem zdecydowanie zminimalizował się. Już nie są to kolonie wielu ropnych krostek, to pojedyncze przypadki nasilające się w okresie menstruacji lub poprzedzając ją na kilka dni wcześniej.
Swoje już przejęczałam, choć czasem mam dni, że płakać mi się chce, gdy widzę to i owo na mojej buzi. Mimo to staram się być optymistyczna i wierzyć, że ów stan jest przejściowy. Ważna jest cierpliwość i systematyczność. Dzięki tym dwóm cechą nabrałam jeszcze większego dystansu do swojej osoby i choroby jaką jest Hashimoto.

W tym miejscu chciałabym poprosić Cię o polecenie sprawdzonego i dobrego toniku do buzi, który miałaś okazję używać :) I jestem oczywiście bardzo ciekawa jak jest u Was z tonizacją twarzy, używacie toniku w swojej pielęgnacji cery czy raczej unikacie tego etapu?



instagram @karellauk

Copyright © Karella