802 Semilac Extend 5in1 Dirty Nude Rose Semilac

Jakiś czas temu marka Semilac wydała na rynek bazę Extend Base, którą są zachwycone wszystkie semigirls a o której pisałam wam TUTAJ Nie musieliśmy długo czekać by marka lakierów hybrydowych powołała do życia dwa inne produkty, które zaczęły sprzedawać się jak świeże bułeczki. Nie pozostało mi nic innego jak po prostu wypróbować jeden z dwóch dostępnych wariantów kolorystycznych. Długo nie musiałam się zastanawiać, na jaki kolor postawić. W moim przypadku padło na
802 Dirty Nude Rose
Jak sama nazwa wskazuje jest to przybrudzony, aczkolwiek delikatny, odcień różu. Jeśli chodzi o kolor to trafia on w moje gusta. Kobiecy i elegancki. Oczami wyobraźni widzę go w przeróżnych ślubnych zdobieniach. By z elegancją podkreślił zarówno urodę jak i stylizację panny młodej.

Produkt ma delikatnie rzadszą konsystencją niż klasyczna Semilac Extend Base. W związku z tym zalecamy utwardzanie nałożonej warstwy Semilac Extend 5in1 bezpośrednio po jej aplikacji.
Po odkręceniu buteleczki możemy od razu ocenić, że jest to lakier o bardzo gęstej konsystencji. Zupełnie innej niż pisze producent. Ta konsystencja jest bardzo mocno plastyczna. Stanowczo gęściejszy niż pierwotna wersja basy. Powoduje trudności w nałożeniu idealnie równej warstwy lakieru na powierzchni paznokcia. Należy z dokładnością i precyzją muskać pędzelkiem po płytce. Produkt ten ma tendencję do robienie tzw. garbów na wolnym brzegu, co wygląda niechlujnie. Podczas jego zabezpieczenia warto otrzeć pędzelek o wlot butelki i jeszcze raz przeciągnąć nim po paznokciu , aby wyeliminować ewentualne zgrubienie. By tego uniknąć musimy nakładać naprawdę cienką warstwę lakieru na pędzelek i starać się szybkim ruchem zmalować całą płytkę, po czym utwardzić w lampie gdyż lubi "uciekać" z wolnego brzegu. Jeśli chcemy użyć lakieru, jako bazy/koloru/topu w jednym, musimy nanieść na paznokcia trzy cienkie warstwy, aby uzyskać pełne krycie. Po nałożeniu pierwszej warstwy paznokieć jest lekko utwardzony. Dla osoby o kruchej i cienkiej płytce niestety trzy warstwy tego produktu będą niewystarczające. Polecam wesprzeć się Extend Base :) Jeśli chodzi o trwałość produktu, którego użyjecie, jako bazy/koloru/topu to niestety, ale w moim przypadku okazał się klapą. Lakier na paznokciach, które były pokryte jedynie nim zszedł po dwóch/trzech dniach od aplikacji. Ale to u mnie. Osobie, której wykonałam mani nie ma żadnych problemów ;) Produkt położony na Extend Base trzymał się bez zarzutów do następnej zmiany manicure. Jedna buteleczka mieści w sobie 7ml produktu a kosztuje 39,00zł Wydaje mi się, że to odrobinę za dużo, jeśli zobaczymy na cenę pierwotnej wersji Extend Base. Ale to już jest kwestią indywidualnych upodobań ;) Tak lakier prezentuje się w świetle dziennym na moich paznokciach. 

Znasz te dwie nowości marki Semilac?

Bazy Semilac - moje porównanie


Przygodę z lakierami hybrydowymi zaczęłam już bardzo długi czas temu. Na mojej drodze pojawiały się produkty godne polecania oraz te, które nazywam bublami. Dziś chciałabym przedstawić Wam trzy bazy pod lakiery hybrydowe, które znam i stosuje bardzo często u siebie. Z marką Semilac jestem od samego początku swojej przygody. Od nich zamówiłam pierwszy zestaw do hybryd nie wiedząc jeszcze czy poniesie mnie flow. Na szczęście kasy w błoto nie wyrzuciłam a zestaw sprawuje się bez zarzutu po dziś dzień. A ja tylko dokupuję ich produkty do swojej kolekcji (:
Jakiś czas temu marka wydała nowy produkt o wdzięcznej nazwie Extend Base, jest to baza pod lakier hybrydowy, dzięki której możemy nadbudować oraz wyrównać płytkę paznokcia. Co najważniejsze jest samopoziomująca. Producent wymienia również w jej zaletach fakt, iż świetne nadaje się do przedłużenia płytki o jeden centymetr. Szczerze nie miała konieczności by to wypróbować, ale baza jest tak bardzo podobna swoją konsystencją do tej proteinowej z Indigo, że pewnie można tego dokonać. Jestem zachwycona tą bazą, ponieważ posiada cechę wzmacniającą i to się ceni. Dzięki niej można zapuścić nienaganne paznokcie. Jest bardzo gęsta, i należy ją z dokładnością aplikować. Przez swoją konsystencję jedno pociągnięcie pędzlem nie gwarantuje tego, że produkt naniesie się od skórek po wolny brzeg. W połowie płytki paznokcia tak jakby kończył się produkt, który mimo to ciągle jest na pędzelku. Generalnie mam problem by jednym ruchem pokryć długość i tak stosunkowo krótkiego paznokcia. Współgra w fantastyczny sposób z kolorowymi lakierami tej marki.
Semilac Base według mnie to standardowa baza pod lakiery hybrydowe. Utrzymuje się na paznokciach nawet do 4 tygodni. Konsystencja jest idealnie wywarzona i nie sprawia problemów w aplikacji. Jedno pociągnięcie pędzlem umożliwia naniesienie produktu na całą długość paznokcia. Wracam bardzo często do tej bazy i za każdym razem jestem zadowolona. Nie spotkałam się z żadnym rozczarowaniem z jej strony.
Pierwszym lakierem podkładowym, jaki zakupiłam była Vitamin Base. Zdecydowanie jest to bardzo średnia baza. Ma jakąś zmniejszoną przyczepność i po 4 dniach po prostu schodzi z moich paznokci. Czy u Ciebie jest tak samo? Nie zauważyłam też by paznokcie po jej zastosowaniu były w jakieś lepszej kondycji. Aczkolwiek używam jej wtedy, gdy wiem, że danego manicure nie chciałabym nosić za długo. Konsystencja bardzo rzadka w porównaniu z dwiema pozostałymi bazami od Semilac, jakie posiadam i znam.  Nie sprawia trudności w aplikacji. Nie ścieka na boki ani też nie „ucieka” z wolnego brzegu.
Moim faworytem z tych trzech baz jest zdecydowanie standardowa baza marki Semilac. Jeśli chodzi o aplikacje jest dziecinnie prosta. Druga z kolei to Extend Base przez gęstość i większy wysiłek w jej aplikacji. Ale mimo to uważam, że zasługuje na uznanie - to bardzo dobry produkt. Natomiast na samym końcu umiejscowiłam witaminową bazę przez wzgląd na jej trwałość. Niechętnie do niej wracam, jak wspomniałam raczej wtedy, gdy nie chcę danego koloru nosić zbyt długo i wiem, że po kilku dniach będzie konieczna zmiana.
Znasz te bazy od Semilac? A może masz ulubione, bez których nie obejdzie się Twój manicure? Podziel się proszę swoimi propozycjami w komentarzu bym mogła poznać, na czym bazujesz.

Nudziaki wersja dla każdego | Moja mała kolekcja


W świecie barw zdecydowanie królują i każda z Was z pewnością, choć raz miała je na swoich paznokciach. Odnajdują się w każdej stylizacji, którą podkreślają z elegancją.

                      Ponadczasowe. Uniwersalne. Delikatne.

Jestem nimi zauroczona, dlatego nudziaki często goszczą na moich paznokciach. Idealnie uzupełniają każdą moją stylizacje, nadają się zarówno do wyjściowych, jak i sportowych out fitów. Odcieni jest, co niemiara, a ja przepadam z każdą nową buteleczką. I ciągle sobie powtarzam
Nie, nie tym razem! Karolina wymaluj te, które posiadasz!

Jak możecie się domyślić często przegrywam tę wewnętrzną, nierówną walkę. Lakierów hybrydowych posiadam jakieś 30 sztuk. Od czerwieni po pastele, ale oczywiście w mojej kolekcji nie mogło zabraknąć tych w tonacji nude. W końcu moja przygoda z hybrydami rozpoczęła się od zakupu zestawu wraz z kolorem Classic Nude od Semilac. Wracając do mojej kolekcji, spośród 30 wspomnianych buteleczek 7 z nich to właśnie nudziaki. 
Najchętniej noszę jeden kolor w danym momencie. Taka wersja odcieni nude zdecydowanie przypadła mi do gusty. Bywa i tak, że kombinuje i łączę w jednej stylizacji kilka lakierów z tej grupy kolorystycznej, – ale to rzadkość. Nudziaki przeważnie wybieram, gdy zapuszczam paznokcie. Pięknie wydłużają i wysmuklają palce u dłoni. W mojej skromnej kolekcji udało mi się zgromadzić kolory, które świetnie prezentują się solo oraz w różnych połączeniach. A oto i one
Classic Nude – od niego wszystko się zaczęło, brudny pastelowy róż to jedyne, co przychodzi mi do głowy, gdy na niego patrzę
Yasmin Kiss – bardzo jaśniutki kolorek od Semilac, po nałożeniu trzech barw cieszy moje oko dokładnym kryciem.
Indian Roses – intensywna barwa, bardziej nasycony niż 004 aczkolwiek piękniejszy
Frappe – kolor, który ujęłabym tak mleko z kawą. 
Mamarazzi – delikatny cielisty kolor, nierzucający się w oczy
Midnight Samba – brokat, który ubarwi każdą stylizacje. Etykieta znacznie odbiega od tego, co mamy w środku, ale mimo to i tak jest uroczy. Bo Nude nie znaczy Nudne ;)
Mulled Wine – trafił do mojej kolekcji, jako ostatni i jeśli miałabym pokazać swój faworyt byłby to właśnie ten lakier od NeoNail. Macie możliwość zobaczyć go na zdjęciu u góry

Jest dużo więcej kolorów w tej tonacji, które czekają w kolejce do kupna. Kuszą za każdym razem, gdy robię zamówienie lub wyciągam szyje w sklepach stacjonarnych. Myślę jednak o zdrowym rozsądku i staram się zachować umiar. Cierpliwie poczekam, aż obecne kolory wymaluje by dopiero wtedy skusić się na zakup nowych sztuk.

Masz swoje ulubione lakiery w tych odcieniach? Daj znać w komentarzu, może jakiś trafi na listę Do zakupu, by poszerzyć moją kolekcję, gdy obecne będą na wykończeniu.

Do następnego!


Walentynki - wersja klasyczna

Kartki kalendarza, co rusz nas informują o zbliżającym się dniu, który wypadałoby celebrować. I tak oto rozpowszechnione na cały świat Walentynki zbliżają się dużymi krokami. Jedni będą afiszować się ze swoimi uczuciami inni postawią na dyskrecje oraz prywatność. Zależy to tylko i wyłącznie od nas samych. Ilu ludzi na świecie tyle różnych upodobań, do których każdy ma prawo.

Dla mnie jest to świetna okazja by na kobiecych paznokciach, zawitał manicure w kolorystyce czerwonej lub różowej. Moja wersja na Walentynki nieco odbiega od panujących standardów, jakie można zauważyć w Internecie. Po długich paznokciach przyszedł czas na radykalne skrócenie oraz moją ulubioną czerwień od Semilac.
Osobiście stawiam na klasykę. Bez dodatków, bez zdobień. Prosto. Delikatnie.

Classic wine idealnie pasuje do grubego swetra. Ten rodzaj czerwieni albo się kocha albo nienawidzi. Oczywiście ja należę do pierwszej grupy. Głębokie bordo skradło moje serce od pierwszej aplikacji. Sam lakier jest bardzo dobrej jakości, nie ucieka na boki a pełne krycie osiągamy po dwóch warstwach.


Koniecznie daj znać w komentarzu czy jesteś miłośnikiem takiej czerwieni oraz co myślisz o Walentynkach, jest to komercja czy raczej okazja do celebrowania?


Geometryczne wzory

Podzielę się z Wami pewną sprawą. Chyba nawet nie mówiłam o tym jeszcze tutaj. Otóż kiedyś coś szkicowałam na zasadzie odwzorowania, ale umarło śmiercią naturalną. W sumie nie wiem czy nadal potrafiłabym prawidłowo trzymać ołówek w dłoni. Przypuszczam, że teraz Internet zaleje fala hejtu pod moim adresem. 

Talent ze mnie żaden,
zero nic a nic.
Słowo daję.

Chęć do pięknych stylizacji na paznokciach wygrywa a upór robi swoje. Takim sposobem zmalowałam trzy geometryczne wzory i powiem, że nie należało to do łatwych zadań. Jedno jest pewne

MUSZĘ ZAINWESTOWAĆ W DOBREJ JAKOŚCI PĘDZLE



Moja chińska tandeta doprowadza mnie do szewskiej pasji, ale jak widać i nimi da się coś zmalować. 
Może Ty polecisz mi godne uwagi pędzle?

Filmików instruktażowych dużo w sieci. To dzięki nim udało mi się stworzyć te trzy, ale jakże ładne wzory (tak wiem grunt to wysoka samoocena i dystans do siebie) Tak też odpalamy dowolny filmik i stosujemy się do zaleceń autora.

Proste! Najgorzej jest opanować trzęsącą się dłoń. Spokojnie troszkę wprawy i po sprawie.

Co do wykonania - biały semiArt wymieszałam z odrobiną 031, gdyż sam jest dla mnie za gęsty. Wzory wyszły w lekkim odcieniu szarości.

P.s. Z tym hejtem, ołówkiem, samooceną i dystansem to sobie leciutko zażartowałam oczywiście ;)


Do następnego! 


Manidot

Najnowszy trend w zdobieniu paznokci można zaobserwować praktycznie wszędzie. Konta na Instagramie zasypują nas coraz większą ilością zdjęć a co druga stylizacja to piękniejsza.
Manidot czyli subtelne kropki, które nadają charakteru każdej stylizacji, cieszą się dużą popularnością. To delikatna a zarazem elegancka stylizacja lub ekstrawaganckie i szalone połączenie kropek, które zależy wyłącznie od naszej fantazji czy upodobań. Jedna kropka czy kropek wiele nie ma znaczenia, stylizacja wykonana starannie zachwyci każde oko.
Manidot jest w stanie wykonać każdy, nie musisz posiadać specjalnych umiejętności czy mega talentu. Do wykonania manicure potrzebujesz jedynie sondy do zdobień, dzięki której naniesiesz delikatną kropkę na wcześniej pomalowaną płytkę paznokcia. Utwardzisz w lampie, pokryjesz topem i gotowe. Prawda, że banalnie proste?

Na zdjęciu moja propozycja wykonania manidot 

instagram @karellauk

Copyright © Karella