Spaghetti bolognese || Szybki i łatwy przepis

Hallo, hallo czy są tutaj jacyś miłośnicy kuchni włoskiej? Mam dla Was dzisiaj danie łatwe i szybkie do ugotowania – spaghetti bolognese. Obiecuję, że z jego przygotowaniem nie będzie miał problemu nawet początkujący kucharz amator, władający nożem i widelcem w domowym zaciszu, a i każde dziecko skusi się na tak przyrządzony makaron. W takim razie bez zbędnego przeciągania zapraszam na dalszą część 😊

Potrzebne składniki:
400 gram mięsa mielonego
500 gram passata pomidorowa
cebula
2 ząbki czosnku
tarty ser mozzarella
sól i pieprz 
czerwona słodka papryka
pół łyżeczki cukru
suszone oregano
świeża bazylia lub opcjonalnie suszona
makaron spaghetti

Przygotowanie:
Cebulę kroję w większą kostkę i podsmażam na odrobinie masła, po kilku minutach podlewam lekko wodą, zmniejszam gaz i pozostawiam pod przykryciem by się poddusiła. Następnie dodaję mięso, które kilka godzin wcześniej przyprawiłam solą, pieprzem i czerwoną słodką papryką. Smażę do momentu aż mięso będzie gotowe. Następnie prażę je, by rozpadło się na drobne kawałeczki. To jest wyłącznie moje upodobanie, jestem zwolenniczką bardzo drobnego mięsa w tym sosie. Całość zalewam passatom pomidorową. Przyprawiam solą, pieprzem i papryką. Dodaję pół łyżeczki cukru by zredukować kwasowość passaty. Jeśli posiadasz świeżą bazylię możesz wrzucić kilka jej listków do środka. Wyłączam palnik po około 5 minutach, w tym czasie wciskam dwa ząbki czosnku do środka, dodaję około 1/4 łyżeczki suszonego oregano i pozostawiam pod przykryciem na następne 5 minut. 

Ugotowany makaron wykładam do miseczki, dodaję jeszcze ciepły sos i posypuję odrobiną sera mozzarella. Całość dekoruje listkami bazylii i możemy podawać. Daję gwarancję, że każde dziecko będzie zajadać się tak przygotowanym spaghetti bolognese ;)

Smacznego 😊

Kasza pęczak i kuskus w roli głównej || Zapiekanka

To nie jest tak, że nagle podczas kwarantanny odkryłam w sobie zamiłowanie do kulinarnych poczynań. Ten stan utrzymuje się u mnie dość długo. Ba! Nawet miałam swój epizod w szkole hotelarskiej z połączonym profilem gastronomicznym. A to muszę przyznać było dawno temu – w końcu na karku mam okrągłą trzydziestkę 😉 Jako że bloga mam długi czas a na Instagramie zaczęłam pokazywać swoje poczynania w kuchni pomyślałam sobie, czemu by nie połączyć tych dwóch? I tak oto powstała kategoria KITCHEN, gdzie zamieszczać będę swoje autorskie przepisy kulinarne. Nie przeciągając zbyt długo zapraszam na zapiekankę z kaszy – pęczak i kuskus.
Potrzebne składniki:

1 woreczek kaszy pęczak
1 woreczek kaszy kuskus
1 puszka czerwonej fasoli
2 cebule
2 ząbki czosnku
6 pieczarek
2 surowe jajka
Pół cukinii
Kilka suszonych pomidorów w zalewie
Około 200 gram szpinaku
Kawałek pora
Dwie garści tartego sera mozzarella

Generalnie większość proporcji jest przypadkowa. Staram się, aby w całości wykorzystać produkty z lodówki. Nie lubię marnować jedzenia. Dlatego też widzicie tutaj kawałek pora czy pół cukinii – wykorzystałam je wcześniej do innego dania.

Na rozgrzaną patelnię wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę i szpinak wraz z porem, który pocięłam na paseczki. Wszystko ładnie podsmażamy na odrobinie masła. Czosnek przeciskamy przez praskę i łączymy go z produktami na patelni.

Swoją drogą, zasłyszałam od jednej osoby, żeby nie stracić cennych składników z czosnku należy dodać go kilka minut przed końcem przygotowania potrawy, lecz nie wiem na ile jest to prawdą?  W moim przypadku używam go przeważnie na początku przyrządzania dania. 

Następnie dodajemy fasolę wraz z pokrojonymi w kostkę pieczarkami oraz cukinią. W międzyczasie gotujemy kasze. Gdy nasze warzywa są lekko podduszone łączymy całość najpierw z kaszą kuskus a następnie z kaszą pęczak. Przyprawiamy pieprzem i solą. Zdecydowałam się dodać do wszystkiego płatki suszonego czosnku, kilka dla uwydatnienia smaku. Ważne jest, aby nie udusić warzyw zbyt mocno, ponieważ całość spędzi kilka minut w piekarniku i wtedy zamiast dania może zrobić się niesmaczna i nieestetyczna papka warzywna.
Gdy połączymy wszystkie składniki na patelni przekładamy je do naczynia żaroodpornego. Zalewamy całość dwoma surowymi roztrzepanymi jajkami. Posypujemy tartym serem mozzarella i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Grzanie góra dół - 180stopni/20 minut. Całość posypałam świeżo posiekaną natką pietruszki
Propozycje podania są dwie. Aczkolwiek o pierwszej w przyszłości zapomnę, jeśli będę serwować tę zapiekankę dla Chłopa :D Bo wiecie, gdy w domu masz Niedźwiedzia to jarskim żarciem jego kubków smakowych nie uraczysz. Także, nauczona na błędzie dnia poprzedniego podsmażyłam pierś z kurczaka oprószoną przyprawą kebab – gyros i tak oto stałam się bohaterką we własnej kuchni a Chłop zachwalał danie w najlepsze 😊



Łatwość wykonania tego dania sam mnie zaskoczyła. Mam nadzieję, że przedstawiony przeze mnie przepis jest klarowny i zrozumiały. Koniecznie podziel się swoją wersja, jeśli zdecydujesz się na przygotowanie tej zapiekanki.


Burrito moja wersja – to pierwszy amatorski przepis na moim blogu, gdzie również Cię zapraszam

Kociołek Panoramiksa || Burrito - Moja wersja

Jestem kulinarnym amatorem i dobrze mi z tym. W mojej kuchni panuje zasada NA OKO Nigdy nie wyważam składników, potrawy zawsze próbuje na każdym ich etapie i wtedy ewentualnie oceniam, czy coś schrzaniłam czy może czegoś brakuje 🙈Ostatnio podczas spontanicznego robienia spaghetti dostałam olśnienia i tak oto powstało moje burrito a raczej Kociołek Panoramiksa 🤪
Podane przeze mnie składniki wystarczyły na 3 sztuki burrito. Oto one:

15 dag mięsa mielonego,
1 cebula,
2 ząbki czosnku,
3 suszone pomidory z zalewy,
1 ogórek koszony,
10 nóżek z pieczarki (akurat to miałam w lodówce) spokojnie, możesz zamienić je na całe pieczarki tutaj dałabym sztuk 5,
Pół puszki czerwonej fasoli,
Ćwierć cukinii,
Garść mrożonej kukurydzy
Około 100 mililitrów passaty pomidorowej albo można użyć kilku zblendowanych pomidorów w puszce,
Tarty ser mozzarella do posypania,
Tortille,
Sól, pieprz, oregano, ziele angielskie, pieprz Cayenne

Podsmażam pokrojoną cebulę w kostkę wraz z mięsem mielonym w garnku lub na wyższej patelni. Po kilku minutach dodaje wyciśnięte ząbki czosnku. Cukinie i pieczarki kroje w kostkę. Gdy mięso jest już obsmażone z każdej strony wrzucam warzywa, dodaje pokrojone w paseczki pomidory suszone, kukurydzę oraz fasole i ogórka kiszonego średniej wielkości. Przyprawiamy pieprzem i solą oraz odrobiną mielonego ziela angielskiego. Pozostawiam pod przykryciem około 10 minut na wolnym ogniu. Gdy warzywa są już miękkie dodaje passate, przyprawiamy oregano i pieprzem cayenne. Ilość tego pieprzu zależy od Waszych upodobań, ale zaznaczam to bardzo ostry pieprz.

Gdy mój kociołek jest gotowy wyłączam gaz. W tym czasie biorę placki tortilli zawijam w bawełniana szmatkę i wrzucam na 1minute do mikrofalówki. Pod wpływem ciepła ciasto robi się elastyczne. Na tak przygotowany placek nakładam odrobinę mixu z Kociołka Panoramiksa, posypuję mozzarellą i zawijam. Tutaj muszę dojść do wprawy, bo troszkę mi nie wychodziło, robiłam to wręcz nieudolnie, ale myślę, że można zawinąć to w taki sam sposób jak zawija się krokiety. Na rozgrzaną patelnię wkładam moje Burrito i obsmażam. Uwaga, ważna sprawa - nie dodajemy tłuszczu. Robimy to na suchej patelni do naleśników.  Kilka sekund do zarumienienia się z obu stron. Całość warto posypać posiekaną, świeżą natką pietruszki

I voilà!

Całość moich kulinarnych zmagań możecie obserwować na Instagramie, gdzie w wyróżnionych story zapisałam Wam przebieg powstawania mojej wersji Burrito.

Cud w celi nr 7 || Osoby z niepełnosprawnością intelektualną jako rodzice?

Kilka dni temu obejrzałam film, który poleciła mi koleżanka. Uwierzcie, jeszcze długo po jego zakończeniu, przeżywałam w sobie wszystkie emocje, jakie towarzyszyły mi podczas jego oglądania.

Cud w celi numer 7 to turecki dramat. Dramat przez duże D!



Historia opowiada o niepełnosprawnym intelektualnie mężczyźnie wychowującym samotnie sześcioletnią córkę. Jedyną osobą towarzyszącą mu w tym jest jej babcia - starsza kobieta, której dni są tak na prawdę policzone. Przez pewne okoliczności młody mężczyzna trafia do więzienia, gdzie ma zostać poddany karze śmierci poprzez powieszenie na szubienicy. Memo - tytułowy bohater - jest upośledzony umysłowo, co nie pozwala mu na samoistną ocenę sytuacji w jakiej się znalazł. Natomiast więźniowie postrzegają go jako wariata. Okazuje się jednak, że mężczyźni z tej celi nie są do końca pozbawieni ludzkich uczuć i odruchów. Z biegiem czasu odkrywają, iż Memo nie jest tym za kogo bierze go turecki generał, który musiał zmierzyć się ze śmiercią swojej kilkuletniej córki. Przyjaciele, z którymi niepełnosprawny mężczyzna nawiązał silną więź, pomagają zrealizować spotkanie ojca z córką - małą Ova.

Jeśli chcesz przekonać się czy dojdzie do spotkania czy tytułowy bohater zostanie pozbawiony życia, musisz koniecznie zobaczyć ten film.



Cierpienie jakie dotyka głównych bohaterów nie jest nikomu obojętne. Odczuwają je współwięźniowie z celi oraz widz przed ekranem. Całość dramy, jaka się tam rozgrywa, jest podsycana przez fantastyczną muzykę. W sumie melodia jest nieoderwalną częścią tego dramatu. Przeszywająca każdy zakątek naszej duszy. Pobudzająca wyobraźnie. Pozostawiająca w nas bardzo dużo różnych uczuć i emocji, od radości po smutek i żal. Zachęcam do obejrzenia tego filmu i do podzielania się swoją opinią na jego temat w komentarzu. Koniecznie daj znać co o tej historii sądzisz.

 

Czy osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogą samodzielnie wychowywać dzieci?

 

To pytanie nigdy wcześniej nie zaprzątało mojej głowy, lecz po obejrzeniu Cud w celi numer 7 zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać i jestem ciekawa również Twojego zdania w tym temacie.

 

Osobiście jestem rozdarta między odpowiedzią na wyżej wymienione pytanie. Z jednej strony przemawiają emocje i empatia, które we mnie siedzą. Bez większego przemyślenia odpowiedź jest jedna - oczywiście, że tak! Przecież każdy dobry człowiek ma prawo do bycia rodzicem. Natomiast po głębszym zapoznaniu się z tematem niepełnosprawności intelektualnej pojawiają się we mnie wątpliwości. Dużo zależy od stopnia danej niepełnosprawności. Nie wiem, czy wiesz, ale możemy rozróżnić upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, umiarkowanym, znacznym lub w stopniu głębokim. I każdy z tych stopni odpowiada innemu ilorazowi inteligencji. Co przekłada się na samo funkcjonowanie danej jednostki/osoby. Uważam, że samodzielne wychowanie dziecka przez osoby z niepełnosprawnością intelektualna nie powinno mieć miejsca. Nie oznacza to jednak, że tacy ludzie nie mogą być rodzicami. Owszem mogą, jeśli tylko będą mieli przy sobie kogoś, kto będzie mógł ich wesprzeć w tym procesie. Mam na myśli tutaj zaufaną osobę bez żadnych zaburzeń intelektualnych. 


Pełny kurnik gra dla dzieci || Wydawnictwo Kukuryku

Zastanawiałeś się kiedyś jak to jest zostać hodowcą kur? Dziś przychodzę do Ciebie z grą, która w pewien sposób pomorze przybliżyć Ci ten temat.

Pełny kurnik to gra dla całej rodziny, a z opanowaniem jej zasad poradzi sobie już czterolatek. Producent informuje nas, że jest ona przeznaczona dla dzieci powyżej 6 roku życia. Proszę uwierzyć mi jednak na słowo - banalnie prosta i fantastyczna zabawa już dla najmłodszych.


W pięknym pudełku znajdziemy solidnie wykonane:
56 tafelków z jajkami, 
48 tafelków z kurczakami, 
36 tafelków z kurami, 
4 tafelki z kogutami, 
4 karty graczy z grzędami dla kur (kurniki),
2 kostki do gry.

 

O CO CHODZI W TEJ GRZE?


Celem gry jest zdobycie 9 kur i zapełnienie wszystkich grzęd. Aby tego dokonać należy zamienić jajka na kurczaki a kurczaki na kury.  Po drodze można napotkać przebiegłego lisa, przed którym uratować nasz kurnik może odważny kogut. Gracze muszą uważać również na ptasią grypę. Może napotkać każdego w dowolnym momencie. Instrukcja jest zrozumiała dla każdego i nie ma konieczności parafrazowania jej sensu. Zawarte w niej objaśnienia związane z wyrzuconą ilością oczek na kostek są proste. 


PODSUMOWANIE

Nie spodziewałam się, że ów gra rodzinna przyniesie nam tyle frajdy. Łucja chętnie po nią sięga a my razem z nią. Uczy dziecko logicznego myślenia oraz podejmowania decyzji jaką strategię wybrać, aby zostać zwycięzcą. Poza tym o jej przebiegu decyduje liczba wyrzuconych oczek z obu kostek oraz szczęście. Z ręką na sercu przyznaję, że to fantastyczny zakup - a był to tak zwany kot w worku. Swój egzemplarz kupiłam w sklepie PEPCO podczas ostatniej wizyty w Polsce. Jeśli jednak będziecie chętni dokonać zakupu online - zapraszam tutaj >> KUP PEŁNY KURNIK



instagram @karellauk

Copyright © Karella